Jak donosi dziś jedna z większych gazet, fiskus (urząd skarbowy) przejął bazę danych (też archiwalną) kupujących i sprzedających na allegro (ID, nick, dane adresowe, data, cena, typ i opis aukcji oraz towaru, miejsce wysyłki, numery kont bankowych, telefony, meile i firmy kurierskie)
i 7 lutego podpisuje umowę z firmą która za pomocą programu komputerowego będzie monitorować, czy sprzedający (i niektórzy kupujacy) odprowadzili podatki od sprzedanych towarów.
co z tego wynika?
sprzedający powinien podatek od tych dochodów wpisać do PITa w rubrykę - inne dochody. i oczywiście podatek zapłacić
mało tego.
Kupujący jeśli kupił towaru za więcej niż 1000 zł od osoby nie będącej vatowcem, powinien zapłacić podatek od czynności cywilno-prawnej w wysokości 2% w terminie 14 dni i to fiskus dzięki temu programowi też będzie monitorował.
pocieszenie.
- jeśli sprzedający nie przekroczył 3091 zł rocznego dochodu to nie musi płacić podatku
- inspektor ochrony danych oprotestował tą akcję (ale raczej przegra)
- narazie sprawa dotyczy wrocławskiego fiskusa (ale to błyskawicznie wprowadzą inne i przecież wrocław handluje z całą polską, a przecież jest takie coś jak kontrola kaskadowa czy jakoś tak czyli gdy kontrolują faktury jednej firmy to automatycznie sprawdzają wszystkich jej dostawców i odbiorców.
chętnie posłucham co na to panowie alegrowicze nie płacący podatków (bo ja to posunięcie skarbówki uważam za skandal :)





