Moja firma ma kłopoty finansowe. Dlatego zrobiłem restrukturyzację (po raz pierwszy u siebie). Jednak największe kłopoty są z ZUS: egzekucja i zablokowane konto. Paradoksalna sytuacja, w której jeśli dopuści się do tego, że przelewy będą spływały na konto, to można umrzeć z głodu, zanim ZUS raczy podpisać ugodę w sprawie ratalnej spłaty zadłużenia. ZUS-owi ciągle się coś przypomina, że jeszcze coś trzeba zapłacić albo podpisać. We wrześniu wybrałem się do banku, w którym mam konto i po dojściu do okienka pytam, czy zrealizują przelewy do ZUS, jeśli będzie to wpłata własna. Kasjerka potwierdziła, że wykona przelew dla ZUS, jeśli wpłata własna wystarczy na:
1. Opłatę kosztów egzekucyjnych
2. Spłatę zadłużenia wobec banku.
3. Oraz na kwoty przelewów dla ZUS.
Faktycznie przelewy zrealizowała. Jadę do ZUS, a wtedy okazuje się, że prawie już wszystko jest gotowe do podpisania ugody, ale trzeba jeszcze ...... zrealizować kilkadziesiąt przelewów dla ZUS. Pytam: Czy nie można tego wykonać trzema przelewami? Odpowiedź: Nie można, trzeba wypisać kilkadziesiąt i zapłacić!
Jadę do banku i pytam ponownie kasjerkę: Czy wykona przelewy do ZUS, jeśli dokonam wpłaty własnej? Kasjerka odpowiada: Jeśli Pan wpłaci kwotę przelewów wraz z prowizjami bankowymi to ja dokonam przelewów! Po wpłaceniu gotówki kasjerka oświadcza, że nie wykona przelewów, bo konto jest zablokowane. Poprzednio też było, a mimo to wykonali przelewy.
Łagodna persfazja nie przynosi efektów. Dyrekcja twierdzi, że pomylili się dokonując wcześniej przelewów na ZUS. Ja twierdzę, że PKO BP mnie oszukał. Minęły dwa tygodnie i otrzymałem dwie odpowiedzi od Dyrekcji, z których wynika, że wynika PKO BP działał zgodnie z prawem. Zgodnie z "prawem" wg wykładni Dyrekcji PKO BP można oszukać klienta. Nawet mnie nie przeprosili, nie mówiąc już o skromnym odszkodowaniu.
Mam inne zdanie na ten temat niż Dyrekcja PKO BP. My za swoje błędy w biznesie płacimy ciężkie pieniądze, dlatego uważam, że "oszuści" z PKO BP powinni zapłacić za swoje błędy. Mylę się?
P.S.
Jeśli macie podobny problem odezwijcie się na forum.
Daję im jeszcze szanse, ale nie chcę, żeby kasjerka została ukarana, zamiast Dyrekcji.
Tym bardziej, że w 2005 roku PKO BP pożyczył Samoobronie 27 mln zł kredytu. Samoobrona jest bankrutem, a sporo jeszcze jej zostało do spłacenia w PKO BP. Wspomniałem o kasjerce, bo gdyby przeznaczyli trochę na szkolenia kasjerek, to do tej sytuacji by nie doszło. Jeśli podejmą ugodę to będą musieli mi dać na piśmie, że nie zwolnią kasjerki, tylko że wyślą na szkolenie.
Może zacznę publikować fragmenty mojej korespondencji z dyrekcją PKO BP, tylko to się najbardziej nadaje do działu: Humor. Arcydzieło bełkotu prawnego w wykonaniu pewnego Pana dyrektora, któremu to zapewne pisze jakiś "prawnik". Dyrektor ma pecha, bo podpisuje wszystko co mu przyniosą do podpisu, niewiele z tego rozumiejąc.




