Chodzi mi po głowie działalność z pogranicza public relations, agencji reklamowej, pogotowia szkolnego i wydawnictwa. Jestem ciekaw Waszej opinii, czy takie przedsięwzięcie miałoby Waszym zdaniem szanse powodzenia. Wspólnym mianownikiem tej działalności byłby... język polski. Czy na nim da się dzisiaj zarobić?
Dobra polszczyzna wydaje się być towarem deficytowym w biznesie i w życiu w ogóle. Dlatego właśnie chciałbym wykorzystać swój talent do giętkiego pisania i zaoferować swoje usługi każdemu, kto ma coś do napisania i ma z tym kłopot. I nie chodzi o jakieś lanie wody, tylko o tworzenie dobrych, profesjonalnych tekstów na zamówienie w dowolnym stylu i na dowolny temat. Pisałem już artykuły o sporcie, cegłach klinkierowych, inteligentnych instalacjach budynkowych, Photoshopie, systemach informatycznych, rynku pracy, religii itp. Poprawiałem prace magisterskie i doktorskie. W grę wchodziłoby oczywiście tylko etyczne podejście, żadne pisanie wypracowań itp. Ale ich sprawdzanie pod kątem językowym - czemu nie. Wygładzanie języka w najróżniejszych tekstach - w biznesplanach, listach motywacyjnych, materiałach szkoleniowych, materiałach reklamowych, artykułach sponsorowanych, ofertach, przemówieniach, tekstach na stronę www itd. - może decydować o sukcesie bądź o porażce i kompromitacji. Sama ortografia może zniszczyć najlepszy przekaz, a co dopiero styl, składnia i logika. Pamiętacie "pajacyki" Manna i Materny, czyli głupoty wypisywane niechcący w całkiem poważnych tekstach?
Mógłbym pisać na zamówienie takie teksty od zera, poprawiać gotowe lub doradzać, co i jak najlepiej napisać w danych okolicznościach. Mógłbym współpracować z wydawnictwami i agencjami reklamowymi jako podwykonawca oraz bezpośrednio z firmami i osobami fizycznymi, które potrzebują stworzyć jakikolwiek tekst i nie chcą tego zlecać niepotrzebnie drogim w tym przypadku agencjom reklamowym, a jednocześnie szukają kreatywnego wsparcia w budowaniu wizerunku.
Nie mam na razie pojęcia, jaki byłby popyt na takie usługi, czy komuś dzisiaj zależy na polszczyźnie "nie dla idiotów". Powiedzmy, że w tym miejscu robię pierwsze badanie rynku. Z góry dzięki za konstruktywne opinie.



