Ostatnio tak się zastanawiałem nad sensem otwarcia biznesu,
czy warto, czy każdy może, jakie są szanse na powodzenie?
Życie człowieka, który chce coś osiągnąć w dzisiejszych czasach jest bardzo trudne.
Wydawałoby się, że w czasach wolnego rynku otwarcie i prowadzenie firmy jest łatwe. Pytanie tylko, dlaczego tak wielu się nie udaje?
Mam znajomych, którzy rozkręcali interesy w latach 1985 do 1996 większość mówi, że gdyby teraz chcieli otworzyć taki czy podobny biznes mieli by poważne problemy.
Dlaczego? - Przede wszystkim, dlatego, że w dzisiejszych czasach prawo gospodarcze i wszystkie czynniki związane z prowadzeniem interesu są tworzone tak, aby utrudnić prowadzenie firmy małym i średnim przedsiębiorstwom a stwarzać wielkie szanse dla wielkich korporacji.
Podam tutaj przykład:
Firma, w której wcześniej pracowałem (rynek farmaceutyczny) otwierała swoją fabrykę pod warszawą. Miała wielkie problemy ze sprzedażą i z sanepidem. Na szczęście znajomości (i wielka kasa) z poprzedniej działalności (w latach, 1993 do 2001) jaką prowadzili sprawiło, że sanepid się od nich odczepił mimo to, że warunki sanitarne nieznacznie się poprawiły. Ze sprzedażą również było podobnie, inwestycja (ja bym to nazwał inaczej) kilku set tysięcy w sieć, która zajmuje się dystrybucją suplementów diety sprawiła, że po trzech latach ich nieudolnej działalności dziś maja w planach otworzyć kolejna fabrykę również pod warszawą.
Jaki wniosek?
Gdyby nie znajomości i kasa nie dali by rady rozkręcić tej firmy na tak wielką skalę. Żaden sąd nie mógł ich ukarać ani ogłosić upadłości gdyż firma była poważnie zadłużona.
Mógłbym podać jeszcze kilka przykładów "sprawnego rozwiązywania problemów" tej firmy, ale mógłbym sobie tym zaszkodzić.
Ja też otworzyłem działalność gospodarczą i uwierzcie mi albo nie sanepid przyczepił się do mnie o głupią pajęczynę w magazynku, o to że drzwi są źle uszczelnione, że zlewozmywak jest nie na tej ścianie mógłbym podawać wiele przykładów, ale szlak mnie trafia jak sobie to przypominam. Efektem końcowym było to, że przez sanepid nie dostałem koncesji na alkohol, jak to oni stwierdzili, że jest to droga sprawa. Więc dałem sobie spokój z koncesją i handlowałem tylko spożywką i chemią. I było ok. Wprowadziłem wędliny i znów się zaczęło, że nie mam oddzielnej umywalki do mycia noża oddzielnej do mycia tacki potrzebny też jest brodzik do napełniania wiadra do mycia podłogi, że podłoga jest zła (miałem łatwo zmywalną), moim zdaniem było wszystko w porządku gdyż cały remont zrobiłem pod kontem rozporządzeń, jaki wysłał mi sanepid, ale i tak było źle.
W efekcie końcowym musiałem zamknąć działalność, bo w tej miejscowości bez alkoholu i wędlin mało, kto chciał do mnie przychodzić.
Teraz tak sobie myślę, że choć mi się nie udało przynajmniej wiem, czego się wystrzegać.
Teraz również myślę o otwarciu sklepu internetowego połączonego ze sprzedażą tradycyjną. Miałbym dwie doskonałe lokalizacje.
Największym problemem jest jak w wielu przypadkach brak kasy.
Rynek, w który chcę wejść cały czas się rozwija i z tego, co widzę będzie tak przez kolejne kilka lat później nastąpi stabilizacja rynku i wejście nowego gracza będzie bardzo trudne.
Chciałem skorzystać z kredytów na firmę, ale niestety prawie zawsze wymogiem jest to, aby firma działa przynajmniej 12 miesięcy. Zaciekawiły mnie Aniołowie Biznesu, to też nie ten kierunek, bo oni wolą inwestować w coś, co przyniesie im szybki zwrot wkładu, jaki wnieśli no i jeszcze muszą na tym zarobić. Zacząłem szukać w firmach, które pozyskują dotacje UE, ale im zawsze coś nie pasowało. Czasami nawet nie podawali powodów tylko mówili, że za mała inwestycja albo wymyślali jakieś chore powody.
Inkubatory były najbardziej przychylne do pomocy, ale ich warunki współpracy spowodowałyby to, że klient na dostarczenie towaru czekałby trzy dni. Każda sprzedaż musiała być najpierw potwierdzona przez AIP a następnie po potwierdzeniu wystawiali dokument sprzedaży, co powodowało, że dwa dni były poświęcone na biurokrację.
Sama inwestycja to około 50 do 60 tyś zł (w tych kwotach było by zatowarowanie, zakup sklepu internetowego + domena i miejsce na serwerze, na reklamę potrzebowałbym na początku jakieś 5 tyś zł). Ja sam jestem w stanie sfinansować tylko sklep, serwer i domenę, reklamę też bym sam zrobił, ale na towar mi by zabrakło.
Formalnie czuje się bezradny, wszystkie moje pomysły na sfinansowanie działalności się skończyły.
Dajcie jakiś pomysł, co mógłbym zrobić.
Ps. Powyższa treść może wskazywać na żalenie się i tak jest. Szlak mnie trafia, że Polski system jest taki niesprawiedliwy dla zwykłego Kowalskiego. Żeby w tych czasach jakiś młody człowiek mógł rozwinął skrzydła musi kombinować omijać prawo albo nazywając rzecz po imieniu ukraść, aby potem mógł coś ze sobą zrobić.



