Witam!
Sytuacja, która mnie spotkała, a którą opiszę poniżej, dała mi nieco do myślenia i chciałbym dojść do tego czy ktoś popełnił błąd, czy taki po prostu jest system.
Sytuacja wygląda tak. Kilka dni temu na koncie bankowym prowadzonej przeze mnie jednoosobowej działalności gospodarczej pojawiła się blokada środków na kwotę 2200 zł. Z tytułu blokady wynikało, że jest to zajęcie z tytułu egzekucji komornika sądowego.
Zdziwiony tym faktem (nie kojarzyłem żadnego postępowania wobec mnie) zadzwoniłem do banku. Bank podał mi dane z nakazu egzekucyjnego (którego ja nie otrzymałem) i telefon do komornika.
Komornik powiedział, że musiałem otrzmać wyrok sądu a później informacje o egzekucji. Na informację, że pierwsze słysze o jakiejkolwiek sprawie przeciwko mnie, nie kojarzę osób występujących z roszczeniem i nie dostałem żadnego dokumentu - stwierdził "niemożliwe". Podał mi sygnaturę akt sądowych i nazwę sądu.
W sądzie po dłuższej rozmowie w stylu "przecież był pan na rozprawach, ma pan pełnomocnika, mamy pana zwrotki" okazało się, że wyrok dotyczy innej osoby o tym samym imieniu i nazwisku.
Znów rozomowa z komornikiem, który stwierdza, że jego to mało obchodzi. On ma nakaz z podanym kontem, nazwiskiem i adresem i przesłał nakaz do banku. To, że adres, pesel, numer dowodu itp. właściciela konta nie zgadzają się z danymi wieżyciela jest nie istotne. Komornik polecił mi skontaktowanie się z adwokatem powoda.
Adwokat stwierdził, że faktycznie może zaszła pomyłka i jak prześlę mu skan dowodu osobistego to on poinformuje komornika, żeby zwolnić moje konto.
No i tu zacząłem się zastanawiać. Czy taka sytuacja jest normalna? Kto popełnił błąd? Ja największe pretensje mam do swojego banku, który zrealizował nakaz egzekucyjny w którym dane wieżyciela nie zgadzają się z danymi właściciela konta.
No i aż boję się pomyśleć co by się stało, gdyby nakaz dotyczył nie 2200 zł ale 220 000 zł i pojawił się w szczycie sezonu w mojej firmie.
Pozdrawiam,
Wojtek





