Sklep zoologiczny stacjonarny (od połowy września 2011, na osiedlu mieszkaniowym, kilka tysięcy mieszkańców) i internetowy (od trzech tygodni- robiony na zamówienie, grafika od podstaw). Problemem jest brak klientów. O internetowy się nie martwie póki co (czynszu za niego nie płacę). Wiem, ze na rozwój sklepu trzeba czasu, ale moze są jakieś działania które powinnam podjąć a o których zapomniałam.
Jak mawiał mój były szef - "pierwszy rok w handlu to taplanie się w gównie". Mam za sobą kilka lat w jednej z najwiekszych na świecie korporacji FMCG na stanowisku PH-pojęcie o handlu więc jakieś mam(albo tak mi się wydaje). W branży zoo jestem na bieżąco od dawna (mam psy wystawowe, jeżdże z nimi na szkolenia, semianaria, obozy, znam dobrze kilku szkoleniowców w moim mieście i w kraju, aktywnie uczestnicze w forach itp). Moja wspólniczka (klientów obsługuje albo ja albo ona) również posiada sporą wiedzę praktyczną odnośnie zwierząt, ma też doświadczenie w pracy za ladą. Obie mamy "gadane" i dobry kontakt z klientem. Tyle, ze klientów nie ma. Zwykle jak ktoś raz do nas trafi to później wraca. Problem tylko, zeby tu dotarł. Poza asortymentem podstawowym i typowym dla zoologów mam sporo innych artykułów dostepnych tylko w necie do tej pory (sprzęt sportowy, taki bardziej profesjonalny, obroże z haftem, mięso dla psów, mniej popularne karmy, szyjemy też ubranka dla psów na zamówienie - to jakby dodatkowa odnoga biznesu)
DZIAŁANIA:
-ulotki w skrzynkach pocztowych okolicznych bloków (5000szt - część z tego zostawiona w sklepach okolicznych, lecznicy wet, znajomi szkoleniowcy itp)
-pozycjonowanie sklepu internetowego (póki co wykupiłam 5 fraz - wyniki niezłe po półtora tygodnia 3 frazy na pierwszej stronie, dwie na trzeciej; po Nowym Roku wrzuce kolejne 5 fraz)
-blog, reklama na forach tematycznych, aktywny fanpage (póki co ok.120 fanów, ale stronka ma ze 2-3 tygodnie więc nie jest źle)
-promocje (różne mechanizmy - obniżki, 3+1, gratisy do zakupów za określona kwotę itp)
-akcja świąteczna - zbiórka darów na schronisko w stacjonarnym (ogłoszona również na FB i na www)
-część poradnikowo-artykułowa na sklepie www
-sklep www zgłoszony do zumi, kilku katalogów firm
-darmowa dostawa na terenie miasta (przy zakupie powyżej 50zł)
KONKURENCJA:
-w mojej oklicy są trzy stacjonarne sklepy, właściwie tylko jeden stanowi realną konkurencje dla mnie (drugi jest raczej wędkarsko-akwarystyczny+3 karmy na krzyż, trzeci to pół zoologa i pół artykuły papiernicze-trzymają te zoologiczne chyba tylko dlatego, ze w tym samym budynku jest lecznica); ten jeden jest na osiedlu grubo ponad 5lat - duży asortyment dosć, ale taki popularny nic szczególnego czy wyjątkowego; cenowo stoimy podobnie (różnice kilkudziesięciu groszy na produkcie - czasem na korzyść moją, czasem konkurencji), mało tego w ramach przeszpiegów byłam świadkiem tego, ze ekspedientki tam traktują klientów średnio przyjemnie a w dodatku wciskają kit (np. sprzedają klientce karmę X w wersji sterilised light, choć ta karma w takiej wersji nie istnieje)
Czas, czas i jeszcze raz czas. To wiem, ale przyjęłam założenie, że po pierwszym kwartale przyszłego roku sklep powinien zarabiać chociaż na koszty, a do końca roku powinny się pojawić jakieś zyski. Koszty to póki co ok. 2500-3000zł/mies, po nowym roku dojdzie 600zł raty pożyczki. Póki co utarg dzienny średnio ok. 60-80 zł. 250zł w ciągu dnia zdarza się może raz w tygodniu.
Czekam na jakieś rady.





