fascikck
Teraz już wiesz o czym mówiłem? ;) Cham i burak podpiera się nie faktami, tylko wypowiedziami takich samych osób jak on - chamów i buraków. Jak z kimś takim dyskutować na poziomie?
|
Co sądzicie o Amway ? - strona 23 |
Co sądzicie o Amway ?
Biznes Forum ‹ Biznes, Dotacje z UP i UE ‹ Pomysł na biznes
Autor
Wiadomość
fascikck
Teraz już wiesz o czym mówiłem? ;) Cham i burak podpiera się nie faktami, tylko wypowiedziami takich samych osób jak on - chamów i buraków. Jak z kimś takim dyskutować na poziomie?
Rychu ? czy z tego forum też chcesz zrobić taki chlew jak z 02 i Broszki ?
Powiedz ? czy ty kiedykolwiek próbowałeś dyskutować na poziomie ? Bo ja zauważyłem , że wszędzie chcesz tylko przekonać cały świat o wyższości twojej sekty nad całym światem :)
Pewnego dnia, ulicą szedł lider MLM, gdy nagle potrącił go autobus.
Jego dusza poszybowała do nieba na spotkanie ze św. Piotrem. "Witaj w Niebie"- powiedział Św. "Zanim osiedlisz się tu, wydaje się mi, że mamy problem. Widzisz, o dziwo, jeszcze nie mieliśmy nikogo z MLMu na takim poziomie, i nie jestem pewny, co robić." "Nie ma problemu, po prostu pozwól mi wejść", powiedział lider. "Cóż, chciałbym, ale mam odgórne wytyczne. Spędzisz jeden dzień w piekle i jeden dzień w Niebie i wtedy sam wybierzesz gdzie chcesz spędzić wieczność" "Ale ja już zdecydowałem. Chcę zostać w Niebie." powiedział lider. "Niestety, mamy zasady..." mówiąc to Piotr uruchomił windę, która jeździła w dół - do Piekła. Drzwi otworzyły się i lider znalazł się na soczyście zielonym, pięknym polu golfowym. Zaraz obok rozciągał się piękny krajobraz, gdzie pełno było jego znajomych - kolegów z MLM, z którymi pracował. Byli oni dobrze ubrani, w suknie wieczorowe, oraz garnitury, i dopingowali mu. Przybiegali i całowali się w oba policzki, rozmawiali też o dawnych czasach. Zagrali w golfa, a w nocy udali się na piknik, na którym serwowano doskonały stek, oraz homara. Lider spotkał się nawet z Diabłem, który faktycznie był bardzo miły (i nawet przystojny). Bardzo długo opowiadał dowcipy. Czas mijał doskonale. Lider nawet nie spostrzegł, że czas już odejść. Każdy uścisnął mu rękę i machał na pożegnanie. Winda podszła do góry - do Nieba. Lider szybował w chmurach i grał na harfach z aniołkami. Świetnie się bawili. Nawet nie zauważyli, że minęły już 24 godziny, po upływie których przyszedł św. Piotr z wiadomością: "Spędziłeś dobę w Piekle, oraz dobę w Niebie. Czas, abyś wybrał gdzie chcesz spędzić wieczność." Lider wstrzymał oddech na sekundę, a następnie odpowiedział: "Cóż, nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem... To znaczy... Niebo było naprawdę fajne i w ogóle, ale myślę, że lepiej bawiłem się w Piekle." Tak więc Piotr odeskortował go do windy i znów pojechał na dół z powrotem do Piekła. Kiedy drzwi windy otworzyły się, oczom Lidera ukazał się istny obraz nędzy i rozpaczy, pełen brudu, śmieci, oraz zmęczonych ludzi, noszących ogromne ciężary na plecach. Diabeł podszedł do niego i objął go ramieniem. "Nie rozumiem," wyjąkał Lider "wczoraj tu i tam było pole golfowe i klub i kraj jedliśmy homara i tańczyliśmy i bawiliśmy się świetnie. Teraz wszystko to, jest pustkowiem, pełnym śmieci, a wszyscy moi znajomi są tacy nieszczęśliwi." Diabeł spojrzał na niego i uśmiechnął się. "Wczoraj Cię rekrutowaliśmy. Dziś witamy w rzeczywistości."
Ewenement na forum. 23 strony postów na temat Amwaya (w tym moich) jest na prawdę imponująca.
Zaintrygowała mnie ta "przypowieść" i chciałbym zauważyć, że w miejsce lidera MLM można umieścić np. pracownika McDonald's, do którego mieli mówić "panie kierowniku", pracownika Lidla, Biedronki, któremu obiecywano "rozwój osobisty i możliwość awansu", pracownika firmy doradztwa finansowego, który miał szansę na zostanie dyrektorem regionalnym. A jednak! Ktoś zostaje tym kierownikiem McDonalda, Biedronki i dyrektorem regionalnym firmy, mimo że wcześniej siedział na kasie, albo wciskał ludziom plany emerytalne. Podobnie jest np. w Amwayu. Jeden pracuje i zostaje "kierownikiem", a drugi "siedzi na kasie". Wszystko zależy od podejścia do tematu, zaangażowania i wiary w siebie.
wpisz sobie w wyszukiwarce "amway zniszczył " ,zaraz 1 link
Przeczytałem. Jeżeli jest to prawdziwa historia, to bardzo przykra. Jednak potwierdza to moje zdanie, że trzeba zachować "złoty środek"! Facet po prostu za bardzo się napalił i zachorował psychicznie. Nic niezwykłego. Podobna sytuacja może wyniknąć z każdym pierwszym lepszym interesem.
Stawiasz budę z żarciem, inwestujesz i czekasz na zysk. Widzisz, że kolega po fachu zarabia na rodzinę, więc wiesz, że Tobie też może się udać. Po pewnym czasie dokładasz do interesu, klientów brak, szukasz przyczyn, ale nie rezygnujesz, bo przecież już tyle zainwestowałeś. Ponieważ nie jesteś w stanie spełnić swoich marzeń, marzeń swojej rodziny, to po jakimś czasie pojawia się depresja i trafiasz do szpitala. Książkowy przykład przedsiębiorcy, któremu się nie udaje, bo stawia sobie szalone cele. W życiu trzeba zachować zdrowy rozsądek i posiadać zdolność kalkulacji zysków oraz strat. Nigdy nie popadaj w skrajności!
„Witajcie w życiu” - polecam !!!
To zwykły paszkwil, nie bez powodu jego emisja została zablokowana przez NIEZAWISŁY SĄD.
I bez gadania, jaki to sąd był "stronniczy", bo to brednie paranoika, który wszędzie wietrzy "przekupstwo, oszustwo i ogólnoświatowy spisek AMWAY-a".
Nie krytykuję Amway'a czy innych MLM'ów bo nie znam się na tym aż tak. Co jest charakterystyczna a zarazem bardzo śmieszne przy okazji tej działalności to opowiadanie przez ludzi zajmujących się tym biznesem, że znają osobę, które zarabia taaakie pieniądze, że głowa mała i każdy przy minimalnym nakładzie pracy też tak może. Śmiem twierdzić, że osoby, które faktycznie dorobiły się czegoś w ten sposób w 90% opowiadań to zwykła ściema.
Skoro się nie znasz, to na jakiej podstawie twierdzisz, że to "ściema"? Poproś kogoś, to cię z taką osobą poznają.
A ty Rychu ? Ile po tych 15 latach się dorobiłeś ?
Bo słyszałem, że twoje dochody pasywne to gdzieś .......w Starostwie, w zasiłkach ? Prawda to ?
Ja zarabiam kasę w MLM ale nie w Amway :)
3 lata szukałem miejsca dla siebie w społeczeństwie. Zacząłem i zamknąłem już kilka biznesów. (pomysłu szukałem również na tej platformie) Obecnie również mam biznes tradycyjny (zatrudniam 15 osób) oraz od 1 roku działam w jednym z MLM. Od samego początku przyjąłem 2 zasady: - selekcjonuje współpracowników (sam wybieram ludzi do współpracy i NIKOGO nie namawiam i nie z każdym decyduje się współpracować. Taka współpraca to odpowiedzialność, a ja nie robię sobie z gęby cholewki ) - 100% jawność i zero tajemnic (odnośnie współpracy). konkretne informacje i perspektywa. Gdy ktoś za bardzo się wczuwa, wtedy wychodzi szopka.
Moi rodzice kiedyś działali w Amwayu przez ok 6 lat. Zarabiali na tym całkiem sporo, ich znajomi jeszcze więcej. W pewnym momencie się wycofali bo było co raz gorzej. Ich znajomi, którzy siedzą w Amwayu do dziś i kiedyś zarabiali po 8 tysięcy, teraz wyciągają ledwo 2.
Fluktuacje zdarzają się w każdym biznesie, także w AMWAY. Podstawową przyczyną jest - na ogół - odejście od zasad. Jeśli liderzy przestają się ich trzymać i zaczynają "kombinować" - z reguły źle się to kończy. Albo biznes się im zaczyna sypać, albo w skrajnych wypadkach - umowy z nimi są zrywane przez AMWAY. Tak się stało w zeszłym roku w Anglii z paroma diamentami, za "ustawianie" struktury obrotów.
Oczywiście, "kombinują" też ludzie na początkowym etapie rozwijania tego biznesu, którzy jeszcze nie rozumieją, co należy robić a co nie i dlaczego. Przy braku pokory i umiejętności uczenia się na własnych błędach oraz słuchania rad liderów, owocuje to w ich wypadku rezygnacją z biznesu, co może iść w górę i także powoduje załamanie struktury. Nie bez wpływu na zachwianie struktur jest także nagonka na AMWAY i współpracujących z tą firmą ludzi, rozpętywana chociażby przez takich pawianów jak ten, który podpisuje się nickami Lech, Lech3, Mac Gaywer itp. - różnie na różnych forach. Negatywna presja otoczenia bywa miażdżąca dla najlepszych pomysłów i idei. Cóż, jak powiedział swego czasu Einstein - dwie rzeczy są nieskończone - wszechświat i głupota ludzka. ;P Najbardziej dołujący jest BRAK wsparcia ze strony rodziny. Jeśli nasi krewni wolą kupować produkty w markecie niż te, które my im oferujemy i to po cenie HURTOWEJ czyli takiej samej jak dla nas - wniosek jest jednoznaczny - anonimowa kasjerka z marketu jest dla nich ważniejsza od nas, bo wolą jej dawać zarabiać niż członkowi własnej rodziny. Taka rodzina to żadna rodzina, tylko osoby, które "przypadkiem" ;) mają takie samo nazwisko. Dla mieszkańców Korei Południowej taka sytuacja musi się wydać absurdalna i kompletnie niezrozumiała. Dlaczego? Bo tam rozumieją, że rodzina to klan, który powinien się nawzajem wspierać we wszelkich działaniach, to jedyna grupa osób, na którą można liczyć w kłopotach. Dlatego diamenta robi się tam w rok, najdalej w dwa lata. U nas może to zając nawet 10 lat, ze wspomnianych wyżej powodów. Dlatego też, kiedy ktoś z rodziny przyjdzie do mnie pożyczyć pieniądze, powiem mu - "idź do marketu po pożyczkę, skoro market jest ważniejszy dla ciebie ode mnie. Ciekawe, czy ci dadzą i na ile procent". ;) Brutalne? Czasem trzeba walnąć kogoś obuchem w głowę, by zaczął myśleć.
Fakt, że z Amway'em bywały różne historie. Szkoda tylko, że dla wielu biznes MLM kojarzy się właśnie z tą firmą i jej dość specyficznymi "klimatami". Wielu ludzi sądzi marketing wielopoziomowy opierając się na plotkach, lub opowiadaniach na temat wypaczania możliwości jakie daje tego typu praca. MLM traktowany jest często jako bardziej przebiegła forma akwizycji, budowanie "piramidek", lub wykorzystywanie ludzi po to, by tylko samemu zarabiać pieniądze. Gdyby jednak było tak naprawdę, to MLM dawno przestał by istnieć.
Jako osoba, której przygoda z marketingiem wielopoziomowym rozpoczęła się przeszło dwa lata temu, mogę powiedzieć, że MLM jest u swoich podstaw bardzo wartościową i opłacalną działalnością. Kiedy jednak pierwszy raz wstąpiłem do klubu pewnej firmy mlm, dość szybko przekonałem się, że jest to, jak stwierdziłem, biznes nie dla mnie. Zauważyłem, że moi liderzy kładą nacisk, bym jak najwięcej pozyskiwał ludzi nie patrząc na jakość ich wstąpienia do klubu mlm. W kolejnej firmie było podobnie, moja sponsorka nie była ze mną szczera, cały klimat działania i "werbowania" ludzi przypominał walkę o "rząd dusz" wszelkimi sposobami. Po takich doświadczeniach byłem przekonany, że mlm to "niezdrowy sport", który jest moralnie niszczący. Co ciekawe, jako że jestem dość wnikliwy, chciałem zgłębić dalej, po pewnym czasie, ideę marketingu sieciowego. Dużo czytałem, spotykałem się z ludźmi działającymi w MLM. Jak się okazało, potrzebowałem rok czasu by, ku memu zdziwieniu, przekonać się, że ten biznes może być wykorzystywany z klasą i poziomem dla dobra swojego i innych. Okazało się też, że wcześniej miałem pecha - trafiałem na liderów, sponsorów i środowiska firm, które nie potrafiły pokazać MLM od tej dobrej strony. Spotkyłem ludzi, którzy nie grają fairplay. Dopiero po wielu miesiącach natrafiłen na tych, którzy potrafią nauczyć i pokazać, jak sprawić, by twoja praca nie tylko przynosiła efekty, ale i wartość dla ludzi. Dlatego też uważam, że biznes MLM jest ostatecznie świetnym i jak dotąd jedynym modelem pracy, która bez żadnej inwestycji (oprócz wysiłku, konsekwencji i nauki) daje tak ogromne możliwości zarobkowe. Gdybym miał cofnąć się w czasie, wybrał bym dojrzały MLM od samego początku. Ubolewam teraz jedynie, że ten rodzaj biznesu jest tak często wypaczany przez ludzi, którzy nie potrafią, lub nie chcą pracować rzetelnie i uczciwie. MLM polecam każdemu, kto chce zbudować dla siebie lepszą przyszłość. Warto jednak poznać na czym ten biznes naprawdę polega, wybrać firmę, która oferuje wartościowy produkt oraz spotkać prawdziwych liderów, którzy nauczą cię prawdziwego biznesu. Pozdrawiam, Mateusz Pabian
Sprawdź również podobne tematy:Dobrze oceniasz ten temat? Poleć go znajomym!
|
|