Może jeszcze nie bankructwo,ale do przekroczenia niebezpiecznego konstytucyjnego progu długu publicznego na poziomie 55% PKB już nam niewiele brakuje. A wtedy mogą zacząć się problemy z płynnością finansową, a zaciąganie kolejnych pożyczek będzie coraz droższe. Co przy nieodpowiedzialnym zarządzaniu może wywołać sytuację podobną jak w Grecji.
Co robi nasz rząd by tego uniknąć ?
"Zgodnie z podjętą przez niego strategią, w tym roku państwowy dług publiczny wyniesie 53,2 proc. PKB (750,8 mld zł). W przyszłym roku ma sięgnąć 54,2 proc. PKB (811,4 mld zł), rok później 54,3 proc. (873,9 mld zł), w 2013 r. - spadnie do 53,7 proc. (922,5 mld zł), a w 2014 r. do 52,7 proc. (964,8mld zł)."
Według mnie robi niewiele, jedyne co to ogranicza znacząco jego wzrost. Bo po wskazanych danych żadnej redukcji nie idzie się dopatrzyć
Jakie jest wasze zdanie ? Czy unikniemy rosnącego zadłużenia, czy jest to jednak dla nas tylko kwestią czasu ?





