Witam wszystkich biznesmenów,
Co myślicie o stoku narciarsko-saneczkowym ale trochę nie typowym ponieważ zamiast wyciągu orczykowego, który jest bardzo kosztowny można by zatrudnić kilku chłopów ze wsi z zaprzęgiem sań którzy przewoziliby na niewielkie wzniesienie narciarzy i saneczkarzy na saniach (tzn. stok o pochyleniu ok. 10 st. Długości 400m, i różnicy poziomów ok. 60m). Za podobny wyciąg orczykowy w moich okolicach biorą od 1.50 do 2.5zl za jeden wyjazd, można by się dogadać z chłopem że on bierze 50% za każdego klienta, zakładając przy średniej cenie 2zł , na sanie może wziąć ok. 6 osób a może i więcej i obróci 4 na godz.*(12zl za kurs) to daje sumę 48 zł na godz. razy 7 godz. od 9 rano do zmierzchu ok. 16 godz. To jest 336 zł na pól to 168 zł za dzień dla każdego. Przy 5 zaprzęgach to jest sumka ok. 800 zł dla mnie, do tego można zrobić wypożyczalnie sprzętu narciarskiego i myślę ze to by dało ok. 500 zł i jakiś mały bar z którego myślę że by wyciągnął ok. 200 zł na czysto. Wszystko razem daje jakieś 1500 zł na dzień. Można jeszcze nałożyć poprawkę na inne koszty typu dzierżawa gruntu i podatki myślę ze zostało by ok. 1 tys. za dzień, a w sezonie tych dni jak pogoda będzie dopisywała może być od 50 do nawet 100, a może już takie coś widzieliście??
Co o tym myślicie?
:D



