|
Czy warto inwestować w dolary |
|
Strona główna forum
‹ Banki, lokaty, kredyty, dotacje z UE
‹ Lokaty
Posty: 12 • Strona 1 z 1
Autor
Wiadomość
wtam. mam możliwość kupowania dolarów w dobrej cenie,nie są to duże ilości.czy taka forma inwestowania jest opłacalna.
Dolar od kilkunastu miesięcy spada i na wzrosty się nie zapowiada jak na razie.
Zgadzam się z Mateuszem, sądzę, że to byłaby słaba inwestycja, bacząc na to, iż nasza gospodarka się rozwija, a Złoty umacnia.
Pozdrawiam, LB
Ja ostatnio też sprzedałem dolary, bo doszedłem do wniosku, że ich wartość spada i będzie jeszcze długo spadać.
W tej chwili minęły ok. 2-3 miesiące, a złoty właściwie wacha się od 2.72 do 2.80 $.
W maju 2000 kurs wynosił ok. 4,75 zł/USD. "Polityka" Rady Polityki Pieniężnej jest po prostu chora. Ilekroć zauważalne są symptomy ożywienia gospodarczego RPP "schładza" gospodarkę. Podnoszenie stóp procentowych prowadzi do umocnienia złotówki oraz wzrostu deficytu handlowego. Nigdzie na świecie nie ma czegoś takiego jak "schładzanie" gospodarki. Poza Polską i krajami, które nie są suwerenne w zakresie polityki pieniężnej.
Co do dolara to nie przesądzałbym sprawy do końca! Wartość tej waluty w końcu wzrośnie, a stanie się to gdy zmienią się w sposób zdecydowany wilekości wpływające na rachunek obrotów bieżących amerykańskiego budżetu. Szczegolnie chodzi o poziom deficytu i nadwyzki importowej. jest jednak przesądzone, że jak te wskaźniki makro się poprawią to dolar zacznie rosnąć. Z drugiej strony zloty również bedzie się umacniał, do czasu naszego przystąpienia do strefy Euro, czyli jeszcze jakieś 5 lat. W związku z powyższym na walutach, jak narazie, a szczególnie w krótkim okresie się nie zarobi... na potwierdzenie mogę podać wyniki osiągnięte przez najlepsze fundusze ze stawki UniWIBID SFIO zysk w maju br. 0,35%, KBC Gamma SFIO 0,36%, CitiPłynnościowy SFIO 0,36% - to są dobre fundusze dla osób inwestujących ostrożnie bardzo dużymi kwotami.
Władze USA nie specjalnie przejmują się deficytem handlowym, czy wzrostem zadłużenia państwa. Amerykanie nie korzystają z pożyczek zagranicznych, tylko mają swój FED. Jest to jedyny na świecie bank centralny (prywatny), który emituje "pusty pieniądz". W chwili obecnej USA są "zadłużone" w FED na kwotę ok. 6 bln dolarów. FED emituje pusty pieniądz, który pożycza rządowi USA, a na dodatek pobiera z tego tytułu odsetki. Co ciekawe emisja "pustego" pieniądza nie powoduje inflacji. Piszesz, że złoty będzie się umacniał do czasu przystąpienia Polski do strefy euro. Tylko, że polski system finansowy może tego nie wytrzymać, a wtedy może dojść do niekontrolowanej dewaluacji złotego. Zresztą podnoszenie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej jest czynnikiem powodującym umacnianie złotego wraz z wszelkimi negatywnymi tego skutkami np. wzrostem deficytu handlowego w obrotach z zagranicą (populistyczne określenie tego zjawiska: "W tym kraju nic się nie opłaca"). Nawiązałeś do przystapienia Polski do strefy euro. Nie ma w tym nic korzystnego dla Polski. Strefa euro rozwija się najwolniej na świecie. Anglia, Szwecja, czy Dania nie mają ochoty na przystąpienie do euro. Suwerenność walutowa, to możliwość kształtowania tempa wzrostu gospodarczego i władze tych krajów doskonale o tym wiedzą.
To prawda, że deficyt się będzie powikszał, a zmina trędu przy takim kursie byłaby bardzo kosztowna społecznie. Z dugiej strony taniej spłacamy dług zagraniczny zaciągnięty w dolarach i kazdej innej walucie obcej - jest to jakiś plus biorąc pod uwagę poziom naszego zadłużenia zagranicznego... każda sytuacja ma swoje plusy i minusy, ale niewątpliwie niewielkie osłabienia naszej waluty mogłoby przynieść wymiernie korzyści dla gospodarki.
Szczerze watpię by wspólnota walutowa wpływała na tempo wzrostu gospodarczego. Moim zdaniem Europa rozwija się wolniej ze względu na przeogromnie rozbudowany system pomocy społeczej, dopłaty unijne do rolnictwa (czytaj: brak impulsów do rozwoju tego sektora, brak urynkowienia rolnictwa), obciażenia podatkowe (szczegóny nacisk kładzie się na podatki obrotowe, wysokie stawki podatków od dochodów), niski współczynnik nakładów na dzialania R&D, nienajlepiej skonstruowany system edukacji (na kazdym etapie kształcenia)... i wiele innych - waluty stanowią tylko kroplę... moim skromnym zdaniem oczywiście.
Nie czytaj tej demagogii, która znajduje się na portalu NBP. W Polsce nie ma zbyt wielu odważnych nauczycieli akademickich, którzy odważyli by się prezentować poglądy sprzeczne z "poprawnością polityczną". Dochodzi do absurdalnej sytuacji, w której znajomi pracujacy na uczelniach ekonomicznych w rozmowach prywatnych usprawiedliwiają się, że nie mogą sobie pozwolić na eksponowanie innych pogladów niż wykreowane w politycznych salonach. Piszesz o jakiś kosztach społecznych, a nie rozumiesz, że Polska przy deficycie handlowym jest niewypłacalna. Jeżeli kwestionujesz niewypłacalność Polski, to podaj, w jaki sposób Polska może spłacić zadłużenie zagraniczne przy nadwartościowej złotówce i deficycie handlowym? Nie ma takiej możliwości, bo niewiele zostało przedsiebiorstw państwowych, które możnaby sprzedać kapitałowi zagranicznemu, by w ten sposób uzyskać wpływy dewizowe. Jeżeli tak szczerze wątpisz, by wspólnota walutowa wpływała na tempo wzrostu gospodarczego, to zacznij myśleć, dlaczego Szwecja dwukrotnie odrzuciła euro, a Anglia i Dania nie wykazują entuzjazmu do wprowadzenia euro. Dlaczego taka jest decyzja tych państw? Głupota, czy mądrość? Euro zostało wykreowane na potrzeby najsilniejszych państw, a więc Niemiec i Francji. Państwa wchodzące w skład UE są na różnym poziomie rozwoju gospodarczego, dlatego nie jest możliwe, by wspólna polityka monetarna była adekwatna do potrzeb poszczególnych krajów. Na pewno najlepiej na euro wyszli Niemcy, którzy de facto decydują o większości strategicznych spraw w UE. Piszesz o wysokich podatkach w UE, a tymczasem Dania należy do krajów o najwyższych stopach podatkowych, a mimo to należy do liderów rozwoju gospodarczego w UE. A więc twoja teoria o zbyt wysokich podatkach nie znajduje potwierdzenia w Danii. Weź jeszcze pod uwagę, że euro jest nadwartościowe wobec dolara. Chyba wiesz co to oznacza? Niedorozwój gospodarczy!!! Podzielam twój pogląd widzenia w sprawie biurokracji UE, która jest jedną z przeszkód w rozwoju gospodarczym UE. Zajrzyj do rocznika statystycznego i doczytaj, jakie jest tempo rozwoju obszaru UE na przestrzeni ostatnich 20-30 lat. Poza Afryką i częścią Ameryki Południowej UE jest na samym końcu.
Naszym zdaniem, jeśli chcesz kupowac właśnie dolary (taki jest po prostu Twój wybór i Twoja strategia), to najbliższe miesiące są dobrym czasem właśnie do ich akumulacji. w przeciągu kliku lat według nas mogą dać kilkadziesiąt procent zwrotu (w połączeniu z dobra lokatą walutową, stopa zwrotu będzie jeszcze wyższa). pozdrawiam Karol Szczepański ProLans Investments mam pytanie Panowie, trochę nie na temat, ale też chodzi o dolary.
Mianowicie, gdybym chciał kupić nieruchomość za granicą na kredyt, to czy kredyt w dolarach jest dobrym rozwiązaniem ? ...dolar spada, byłoby chyba jeszcze łatwiej ? wydaje mi się, że dolar będzie jeszcze długo leciał w dół, bo chyba z amerykańską gospodarką nie jest najlepiej.
To jest to samo co granie na osłabienie dolara... Wszystko zależy od tego jaką masz pewność co do Twojej hipotezy. Jak już wspomniałem w poście wyżej, uważam że najbliższe miesiące są dobrą okazją do AKUMULACJI dolara - czyli nie twierdzę ani że wzrośnie, ani że spadnie. Po prostu po tym okresie przewiduję wzrost wartości dolara. Co będzie przed tym nie wiadomo - na tym właśnie polega akumulacja. Ważne jest też że na tych poziomach zmienność może być znaczna. Oznacza to że wartością Twojego ewentualnego kredytu może mocno "bujać" jeśli przeliczyć ją na np. złotówki czy euro. pozdrawiam i zapraszam do nas Karol Szczepański ProLans Investments
Posty: 12 • Strona 1 z 1
|
|