|
Czy warto otworzyć firmę transportową? |
|
Strona główna forum
‹ Biznes
‹ Pomysł na biznes
Posty: 58 • Strona 2 z 4 • 1, 2, 3, 4
Autor
Wiadomość
mam pytanie czy ktos korzystał z giełdy trans jak to działa czy to jest wiarygodne i jak płatnosci prosze o odpowiedz
A czy moglby ktos napisac jakie trzeba spelnic warunki rzeby otworzyc firme transportowa i nie splajtowac w ciagu miesiaca? Piszecie ze z jednym autem nie ma szans, ze oplaty, ze wysokie koszty, ze ciezko sie wbic w rynek... Ale chyba powstaja nowe firmy i transport ogolnie chyba kwitnie, a przeciez nie powiecie mi ze jezdza tylko ci ktorzy zaczynali w latach 80-tych i 90-tych.
Od ilu trzeba zaczac samochodow zeby to mialo rece i nogi i jakie pieniadze trzeba miec na dzien dobry?Czy to duze ryzyko brac pierwsze samochody w leasing? I pytanie zasadnicze: jak zanalesc zlecenia?(mysle o transporcie miedzynarodowym) Bardzo prosze o porady
Jeśli chodzi o Trans, to przeciętna giełda. Już lepiej zainwestować w Timo. Na tym pierwszym ogłasza się dużo polskich spedycji, a niewiele jest dobrych. Większość, to jakieś burki, co podłapały zlecenia, bo zaproponowały dobrą cenę i się pałują z ładunkami, bo nikt dla nich nie chce jechać.
alfa1974, widzę, że nie miałeś styczności z kimś kto pracował w transporcie. Ogólnie ten nurt jest stekiem oszustw. Masz w większości 45-dniowy termin płatności za wykonaną usługę, a 90% z nich, jak nie więcej dochodzi do Ciebie dużo później o ile czasami w ogóle. Zaznajom się z zakładaniem spraw sądowych, bo będzi Ci to wcześniej, czy później potrzebne. Na Transie jest trochę ładunków, ale tak jak mówiłem, w dużej części za śmieszne pieniądze i trzeba umieć negocjować i wiedzieć na ile można sobie pozwolić, żeby przetrwać. Jak ktoś się w tym opuści, ma jeden krok bliżej upadłości. Pojawia się dobry ładunek i wszystko dzieje się wg zasady "kto pierwszy, ten lepszy". Chwila nieuwagi i poszedł. Bartas11 pytałeś jak założyć trasport. Więc... Najpierw musisz zdać egzamin państwowy na Certyfikat Kompetencji Zawodowych Przewoźnika. Dzieli się on na dwie części: krajowy i międzynarodowy. Musisz najpierw zdać ten pierwszy, żebyś mógł podejść do drugiego. Jak zdasz pierwszy, a oblejesz drugi, na poprawce zaczynasz wszystko od początku. Koszt jak ja zdawałem, to było 800zł - egzamin, 500zł - poprawka. Jak już masz Certyfikat, zakładasz przedsiębiorstwo. Żeby być przewoźnikiem, musisz być niekarany. Teraz musisz zorganizować sobie auto. Jakby nie patrzyć musi być niezawodne. Jak na nim oszczędzisz, to zorganizujesz sobie więzienie. Wystarczy, że kilka razy nie dojedzie na czas i zeceniodawcy tak Cię za to obciążą, że tylko ewentualnie Kulczyk Cię wyratuje. Widze, że tez nie masz tu doświadczenia... Leasing to najlepsza forma! Wpłacasz np. 20% początkowej wartości, a resztę płacisz w ratach. Oprocentowanie na rok wychodzi śmieszne, bo jakieś 5%. Po wszystkim w zależności od formy leasingu masz prawo pierwokupu pojazdu za % ustalony na początku. Przeważnie jest to od 1-10%. Leasing jest o tyle dobry, że jak Ci nie idzie, to nie płacisz, leasingodawca przyjeżdża po auto i masz z głowy. Do tego dochodzi oczywiście fakt, że leasing, to koszt, więc można sobie go odliczyć. Nie olewaj tego, bo to mając auto w leasigu płacisz nawet 1000zł podatku mniej. Po drugie nie musisz na dzień dobry wypierniczyć 400 tys.zł na auto, tylko wpłacasz 20% tej sumy. Kiedy masz już auto składasz wniosek o lecencję. Kupowałeś najpierw auto, bo w wypisie z licencji będzie jego numer rejestracyjny. Na kraj opłata wynosi chyba coś koło 1000zł, na międzynarodówkę ok. 6-7tys.zł. Jest to wydawane oczywiście terminowo i co 5 lat trzeba przedłużać ważność. Żeby uzyskać licencję, trzeba spełnić szereg wymogów, m.in.: być niekaranym, wykazać 9000eur zabezpieczenia... o tym poczytaj w ustawie. Oczywiście wszystko trzeba teraz ubezpieczyć. Musisz wykupić polisę OC przewoźnika na odpowiednio dużą kwotę, np. na 500 tys.zł. Bez tego nikt nie zleci Ci przewozu. Koszt w zależności od firm ubezpieczeniowych, ale coś koło kilu tysięcy. Zależy co będziesz woził. Im więcej, tym lepiej w oczach zleceniodawcy. Oczywiście trzeba jeszcze ubezpieczyć pojazd, co też kosztuje niemało. Jak to zaniedbasz, to np. Twój kierowca zaśnie, wpadnie do rowu i jesteś pozamiatany. Rozumiem, że nie masz stałych kontaktów na ładunki, żeby nie powiedzieć, że nie masz ich w ogóle. Po to wymyślili giełdy. Timocom jest najlepszą, ale żeby zostać jej członkiem musisz conajmniej 6 miesięcy pracować w trasporcie. Zostaje Ci Trans. Gdzieś tu się ogłaszał, także napewno znajdziesz. Wykupujsz dostęp i mając już auto, licencję, ubezpieczenie zaczynasz działać. Ładujesz i rozładowujesz, czekasz na kasę. Z tym jest zawsze największy problem... Ktoś tu rzucił, że z jednym autem nie dasz rady. Nie słuchaj tego. Każde auto, to taki sam koszt. Jedynie koszty wynajmu biura, czy OCP jest trochę niższe, ale nie w porównaniu z kosztami całościowymi, to niewielki procent. Z jednym samochodem po prostu mniej zarobisz. To jedyne, co się z tym wiąże. No oczywiście realnie podchodząc, bo napewno nie dasz rady, jak płacisz za biuro niewiadomo ile, wynajmujesz sobie mechanika itp. bzdury. Na początku trzeba po prostu oszczędnie - biuro np. w domu, jeden telefon, jeden fax, jeden komputer z siecią i to wszystko. Druga sprawa, to że z jednym autem trudno będzie Ci złapać bezpośrednią robotę, a i spedycje lubią mieć do dyspozycji kilka aut od Ciebie na wypadek kilku ładunków. Teraz słowo o kosztach. AUTO - 450 tys.zł Musi być w miarę nowe, bo starych juz tez powoli nie chcą ładować za normalne pieniądze, no i przede wszystkim jest mniejsze ryzyko zepsucia. Uważaj tylko na takie, co mają ogromny przebieg. 200 - 300 tys. km jest okey. Musi to być ciągnik z naczepą o ładowności 24t, albo jakiś zestaw przyczepowy, który też ma minimum 13,6m długości skrzyni ładunkowej. Możesz też kupić jakąś inną ciężarówkę, np. o mniejszej ładowności, albo solo. Z tym, że im mniejsza i mniej może zabrać, tym trudniej o ładunki. Powiedziałbym nawet, że ta krzywa bardzo mocno schodzi w dół. Rata lesingu na 5 lat wyjdzie Ci jakieś 6000zł/miesiąc. UBEZPIECZENIA: Tu się nie orientuję, ale łatwo to sprawdzisz w towarzystwach. GIEŁDY I BIURO: Timo kosztuje chyba coś ponad 100eur/miesiąc, a Trans chyba koło 200-300zł. Ktoś inny może Ci udzieli bardziej szczegółowej informacji. Biuro sam sobie policz. Pamiętaj, że bedziesz dzwonił też za granicę i zlecenia będziesz przyjmował i odsyłał potwierdzone faxem. Kierowca też musi mieć telefon, a roaming swoje kosztuje. EKSPLOATACJA AUTA: Auto jeździ, więc opony się zużywają, a koszt jednej z 12 sztuk to koszt ok.1200zł. Druga sprawa, to wymiana oleju. Do 12litrowego silnika trochę tego wchodzi, a średnio co 1,5 miesiąca trzeba go wymienić, żeby zachował swoje właściwości. Coś tam zawsze będzie trzeba w nim naprawić, a to wymienić jakąś poduszkę, filterek, czy kupić płyn. Czasami też kierowca coś narozrabia, bo cięzko, żeby taka krową nigdy o cos nie zahaczyć. Trzeba tu sie liczyć też z jakąś ewentualna większą naprawą, np. wymiana turbiny, czy holowaniem, ktróre np. na niemieckiej auostradzie nieźle kosztuje. Jak nie chcesz polegnąć, musisz się z tym liczyc i odłożyc na to kasę w razie czego. Nie myśl, że "aaa, kupię cośtam używane i się założy". Problem w tym, że jak auto padnie, będziesz musiał szybko działać, szybko znaleźć cześć, czasami jechać i ją własnoręcznie założyć na trasie. Jak dasz to do mechanika, to możesz długo poczekać, a na to nie możesz sobie pozwolić, bo gonią Cię koszty. KIEROWCA: To też dosyć duży koszt. Podejrzewam, że jako właściciel firmy będziesz na początku mniej zarabiał jak on. Nikt nie przyjdzie Ci jeździć za mniej jak 3000zł na rękę. Jak się taki znajdzie, to zanim się obejrzysz zostawi Ci auto na trasie i pójdzie do innej firmy. Trzeba mu opłacić wszystko jak za pracownika. PALIWO: 120(00)km * 32l * 3.4zł = ok. 13000zł netto Jak będziesz prowadził firmę, to pamiętaj, że na miejsce załadunku też trzeba dojechać, a paliwo jest po 3,40zł netto/l, co przy spalaniu 32-35l/100km daje całkiem pokaźne koszty. Druga sprawa, że jeżdżąc daleko będziesz tankował i obce paliwo za np. 1,20eur/litr (Nimcy). AUTOSTRADY też kosztują. Np. w Niemczech za każdy kiometr płacisz chyba coś koło 0,15eur. Francja jest droga jak cholera, Austria to szkoda gadać, a w reszcie krajów też są jakieś opłaty za przejazd. Jeżdżąc 50% po Polsce, gdzie bedziesz musiał zapłacić za winietę (chyba nie więcej jak 300zł), 50% po SAMCYH Niemczech wyjdzie Ci: 6000km * 0,15eur * 3,5zł/1eur = 3150zł Kierowca będzie jeździł zgodznie z przepisami AETER, i to też trzeba znać, żeby potrafić wszystko zaplanować. 12tys.km to średnia, którą robi ciężarówka w miesiącu w ruchu międzynarodowym zgodnie z przepisami. Przy liczeniu musisz uwzględnić zjazdy kierowcy do domu, bo nie zawsze uda Ci się załatwić rozładunek blisko bazy. Co do płatności, to bardzo ważnym czynnikiem jest fakt, że za wykonaną usługę zapłacą Ci za około 45 dni od dnia rozładunku. Nie licz na to, że ktoś się z tym pospieszy, bo większosć będzie płacona po terminie, za inną będziesz musiał się dodzwaniać miliony razy, a jeszcze inna wyląduje w sądzie. Jak zrobić, żeby się utrzymać? Hmm, to pytanie zadaje sobie chyba każdy właściciel. Teraz transport to naprawdę ciężki kawał chleba. Ci, którzy się utrzymują mają dobrych spedytorów ze znajomościami, albo stałe zlecenia. Szanuj kierowcę, bo zostawi Cie na lodzie i będziesz ugotowany. Tu trzeba mieć kupę kasy, którą obracasz. Pewnie o czymś zapomniałem, także w razie pytań piszcie.
Jeśli chodzi o mniejsze auta, to koszty są niższe, ale z ładunkami jest naprawdę problem. Nie chodzi o ich bark, bo jest ich w miarę, ale o kasę. Prawda jest taka: na każde auto jest ładunek, problem w tym, ze zapłacą Ci za niego tyle, że może wystarczy Ci na paliwo i inne koszty, ale jeżdżąć sam będziesz musiał pożyczać, żeby kupić coś do jedzenia. Inne firmy działają, ale tylko i wyłącznie muszą mieć dobry kontak, są świetni w mieszaniu ładunkami i mają kierowców, co pracują za frycowe.
Mając własne auto może i trochę zarobisz, ale trzeba pamiętać, że ono się zużywa i będzie trzeba kupic nowe. Wtedy sie pojawi problem i okaże się, że się włożyło np. 100tys.zł w biznes trasnportowy, a po 5 latach będziesz miał na koncie znowu 100tys.zł i wraka na parkingu. Wyjdzie, że się pierniczyło z tymi klocjkami, a zarobiło się całe 2000zł (cena na złomie za auto). Niestety, ale teraz jest dużo takich firm. Myślą, że zarabiają, a zapomnieli ile zainwestowli.
Inną sprawą, że te małe ładunki zabierają duże auta na doładunki. Na takim busie masz 4m paki i 1500kg ładowności. Standardowa naczepa zabierze 3 rzy tyle na długość, a jak się towar np. spiętruje, to i więcej. Tonażem chyba nie musze porównywać. Taki sam odnośnik można zastosować do średnich ciężarówek.
Witam wszystkich.Mam takie pytanie odnosnie działalności gospodarczej związanej z transportem.Dostałem w spadku od wója samochód Mercedes Benz typ: Actros rok: 1998 napęd: 6x2 skrzynia + HDS ATLAS 80.1 z tyłu.Czy jest praca na taki pojazd i czy musze miec jakis certyfikat aby zarabiac na takim aucie.Dzieki wszystkim którzy mi odpowiedzą.POZDRO
widze ze pomysł na transportu z jednym autem do 3.5 tony nie ma sensu troszke sie rozczarowałem marna kasa to jakie stawki sa do 3.5 tony nie potrzeba przeciesz zadnych pozwolen ja chciałem sam jezdzic a zona organizowac kursy itd nie licze na kokosy a tu jak widze bezsens
Jest możliwość otrzymania leasingu jeżeli nie pracuje ale posiadam 20-40% wpłaty na tira i pieniądze na rozkręcenie firmy?
RED81
Na każdy pojazd powyżej 3,5t trzeba posiadać licencję jeśli chcesz legalnie zarabiać pieniądze. Za brak takiej licencji podczas kontroli dostaniesz 8000zł kary. Poczytaj post wyżej, to się dowiesz jak taką zdobyć. Z pracą na takie auto musisz poszukać znajomości. Coś się znajdzie, teraz tylko kwesita za jaka stawkę... alfa1974 Na transport pojazdami do 3,5t DMC (!, czyli jakieś max 1500kg ładowności) nie trzeba mieć licencji, ale trzeba posiadać powolenie na wykonywanie nim działalności transportowej. To kosztuje jakieś grosze i nie ma z tym problemu. Muszisz mieć bardzo obrotną żonę jeśli chcesz, żeby ładowała Ci busa za rozsądne pieniądze. Takie auto zabiera małe ładunki i trzeba naprawdę cierpliwości, umiejętności, a czasami tez ryzyka, żeby odpowiednio załadować auto. Nie wiem, czy widziałeś kiedyś jak to wygląda na giełdach transportowych. Takie małe ładuneczki są, ale w większości na doładunki za marne stawki.Najczęściej zabierają to większe auta jak zostanie im trochę miejsca i sa niedaleko, a takich nie brakuje. Jak odpalisz giełdę, znajdziesz ładunek np. 1200kg 12cbm, jeśli ma w miarę stawkę, to w ciągu 10 minut już go nie ma. Największy problem, że jest trochę takich firm z małymi autami i one też polują. Inna sprawa, że jak już znajdziesz taki ładunek, to czasami trzeba naprawdę kawałek podjechać. W tym sektorze podjazdy pod załadunki sięgają nawet 500km od lini trasy i czasami wywodzą gdzieś z dala od miejsca, gdzie chciałbyś ściągnąć auto. Stawki za jakie jeżdżą Ci co psują cały rynek, to 60gr/km. Jako tako nie można określić na ile minimum możesz liczyć w takim transporcie. Często trzeba zjeździć pół np. Niemczech i pozbierać kilka małych partii, żeby uzyskać opłacalne np. 1,20zł/km, ale problem w tym, że może i jedziesz za teoretycznie opłacalną stawkę, ale okazuje się, że załadowanie i rozładowanie tylu miejsc zajmuje Ci cały tydzień i w gruncie rzeczy wcale nie jest to interes. Twoim plusem jest, to, że sam chcesz jeździć, ale powiem Ci szczerze, że jeśli chcesz utrzymać z tego siebie, żone i dziecko, to lepiej poszukaj sobie normalnej pracy - będziesz przy nich i zaoszczedzisz naprawdę dużo stresów. Oboje jak będziecie u kogoś na etacie, to raczej więcej przyniesiecie do domu. Inną sprawą, jeśli jesteś nastawiony na wbicie się w ten interes. Tu trzeba cierpliwości i naprawdę stalowych nerwów. Żona będzie miała niezły orzech do zgryzienia i będzie musiała się mnóstwo nagłowić, żeby zapewnić Wam obrót. Musicie mieć spory zapas gotówki, bo pamiętaj, że tu faktury schodzą po 45 dniach, a VATy, ZUS'y trzeba płacić na bieżąco. Zastanów się jak chcesz do tego podejść. Jeśli liczysz na utrzymanie rodziny i pewną pracę, bo u siebie, to jesteś marzycielem. To cięzki rynek i nikt się z nikim nie patyczkuje jak jest coś nie tak (nie dotyczy płatności za faktury, bo to juz całkowicie inny temat...). Najlepiej zrób tak: napisz biznesplan i mi go wyślij. Powiem Ci, czy myślisz realnie. Artur$ Leasing nie jest liczony od zarobków itp. Zakładasz firmę i starasz się o leasing. Niektóre firmy robią problem, bo trzeba im przedstawić obrót za dany okres, np. pół roku, ale znajdą się takie, co dadzą Ci juz zaraz po założeniu działalności. Wtedy nie masz co liczyć na mniejszą pierwszą wpłatę niż 20% wartości pojazdu, a często jest tak, że i sobie życzą np. 30-40%. Z tą kasą na rozkręcenie firmy, to żebyś się nie zagalopował. Policz ile Ci spali auto, autorstrady, opłaty, leasingi, ZUS'y, VAT'y od zleceń, kierowce itd., wszystko zsumuj i pamiętaj, że pierwsze pieniądze dostaniesz po 2 miesiącach działalności z powodu 45-dniowego terminu płatnośći od wykonania zlecenia!!! Ja Wam radzę mnożyć całościowe koszty miesięczne razy 3. Wtedy macie mniej więcej tyle kasy, żeby dać sobie radę. Nie liczcie na to, że później nadorbicie jak gdzieś tam się zaoszczędzi. W ogóle niektórzy ludzie z jakimi mam kontak myślą, że wystarczy im auto i kasa na pierwsze np. 2 tygodnie. Nic bardziej błędnego!!! To nie sklep, że wyładowujesz towar i dostajesz kasę do rączki. Tak się dzieje tylko przy kierunkach wschodnich. Na Europie i po Polsce większośc płaci po wspomnianych 45 dniach. Niektórzy też myślą, że ich to nie będzie dotyczyć, bo się ugadają, żeby zapłacili im odrazu. Heh, jak wyskoczysz z czymś takim, to nikt nie będzie chciał z Tobą rozmawiać. Owszem, są duże firmy spedycyjne (np. LKW Walter, czy Equus), ktróre zapłacą Ci w ciągu np. 4 dni, ale obetną Ci np. 6% do stawki, która i tak jest totalnie głodowa. Ktoś powie "ehh, to TYLKO 6%". No tak, ale np. od 1000EUR, to 60euro, czyli jakieś 300zł. Wysoce prawdopodobne, że właśnie tyle zostaje Tobie do kieszeni z tego frachtu, a Ty z tego rezygnujesz, czyli z własnej pensji. Jak komuś to odpowiada, to jego sprawa. Może po porstu lubi zajmować się transportem i robi to nie dla kasy, z kótrej może zrezygnować, żeby mieć swoją ukochaną firmę.
A kto takie pozwolenie wydaje bo nigdy otym nie słyszałem!!!
Roach. Dziekuje za cenne wskazuwki i porady.Widze ze jestes w temacie (czyzbys prowadzil firme przewozowa?). Mam jeszcze jedno pytanie. Napisales o kosztach zalozenia i prowadzenia firmy transportowej, a jak jest z dochodami? Ile mozna wyciagnac tak mniej wiecej z jednego zestawu?(robiac srednio tak jak napisales 12000 kilometrow)?I jeszcze jedno: jesli jestes posiadaczem firmy przewozowej to czy majac swoja wiedze i doswiadczenie wszedlbys w to jeszcze raz?Ja chcialbym zaczac od dwuch zestawow. Co ty na to?
krzys1
Mam kolegę, który pracuje w wydziale transportu i On mi udzielił takiej informacji. Też kiedyś myślałem, że nic nie trzeba mieć, ale okzało się, że podobno trzeba mieć jakiś papier na to. Dowidz się lepiej w najbliższym Tobie Wydziale Transportu. bartas11 Nie prowadzę firmy, ale siedzę w transporcie od ładnych kilku lat. Mam o tyle bogate doświadczenie, że pracowałem w wielu firmach, jako kierowca i jako spedytor. Miałem okazje ładować chyba wszystkie typy pojazdów opróczy wywrotek i wiem jak to pachnie. Z tym ile można zarobić, to już naprawdę różnie. Jednego miesiąca jest lepiej, drugiego gorzej. Wszystko zależy jaka masz robotę i jak sam tym rządzisz, jakie masz auta, ile kosztów... Prawda jest taka, że jedni się do tego nadają, inni nie. Jak tak liczyłem, mając skład 40-tonowy teraz trzeba mniej więcej jeździć za około 0,80eur/km za każdy kilometr (ładowny + puste podjazdy), żeby być na zero. Każda nadwyżka idzie przez filtr podatku do kieszeni, ale tak jak mówię, to wszystko jest zależne. Ci co jeżdżą za np.0,65eur/km zarabiaja, ale tylko pozornie. Budzą się jak się okazuje, że trzeba kupić np. opony do zestawu, gdzie ma się ich 12 i jak się dobrze poszuka, to może się zorganizuje takie za 1000zł/szt. Biorąc ładunki z giełd przeważnie mona liczyć na 0,80eur/km, ale ładowny. Czasami zdarza się wyrwać i 1eur/km. Tu nie chodzi o mnie czy bym zaczął z transportem, czy nie. Jakby nie patrzeć trzeba mieć jakieś 150tys.zł w gotówce, żeby uruchomić jedno auto... Jakbym miał rodzinę na utrzymaniu i w miarę dobrą pracę, to bym nie ryzykował. Tutaj grunt szybko może się obsunąć. Wystarczy, że auto padnie. Ale z drugiej strony trzeba być też odważnym i ponieść jakieś ryzyko. Wszystko kwestia na ile można sobie pozwolić. Znaczną umiejętnością zwłaszcza w międzynarodówce jest znajomość języków. Bez tego może być problem z powrotami, bo w zasadzie w 95% trzeba korzystać jednak z zagranicznych spedycji. Wszyscy mówią, że "przecież jest tyle firm i sobie radzą". Racja, ale puszczają auto np. na 6 tygodni po Unii i do Polski zjeżdżają po tym terminie. Koszty są znacznie wyższe, ale to najlepsze podejście.
Nie chcę Was wszystkich zniechęcić. Chodzi mi o to, żebyście się nie rozczarowali jak już w to wejdziecie. Zakładajcie firmy i próbujcie. Jeśli Was na to stać oczywiście. Na międzynarodówce dużą rolę gra też kurs euro, bo wg niego wystawiacie faktury. Nie muszę chyba wspominać jak wygląda ostanio kurs...
Pamiętajcie, żeby dobrze liczyć i nie myśleć, że się może ślizgnicie. Tutaj nie ma zmiłuj. Trzeba mieć odpowiedni zapas kasy na 3 misiące do przodu, żeby wszystko opłacić w cenach brutto. Nie zapominajcie o podatku VAT, bo trzeba go zapłacić w terminie i US-u nie interesuje, że dostaniecie kasę za 2 misiące.
Roach
jeszcze jedno pytanko wiem ze banalne ale z czym startnac blaszak czy plandeka jak myslisz
Jaką stawke za km w transporcie międzynarodowym uważacie za dobrą?
Może ktoś z forumowiczów ma namiar na dobre firmy pod które można jeździć?
Posty: 58 • Strona 2 z 4 • 1, 2, 3, 4
|
|