1. Zabezpieczenie może być jako wyciąg z konta, papiery stwierdzające własność, albo inne, które potrwierdzają, że masz 9000EUR. Kiedyś było tak, że jak miałeś ubezpieczenie na taką kwotę, to też to uznawali. W praktyce jednak to nie jest problem, bo musisz mieć jakieś 20'000EUR, żeby zaczynać z zestawem.
2. Chłodnia jest bardzo droga, a robota trochę popaprana. Wygląda to w praktyce tak, że czasami masz chore terminy dostaw i jak się spóźnisz, to odbiorca ma prawo nie przyjmować towaru jako "nieświeży", albo z innego durnego powodu. Ponadto jak chcesz wozić żywność, musisz mieć zaświadczenie z sanepidu.
Tak, do chłodni też możesz wsadzić inne ładunki. Oczywiście nie wszystkie, bo jak wozisz żywność, to nie będziesz woził kleju. Ponzadto pamiętaj, że chłodnia też zużywa paliwo - nawet 2l/godzinę. Jak Ci padnie agregad w trasie, to pozamiatane.
Minus chłodni to brak możliwości zaladunku dachem i bokiem, a to często się zdarza.
3. Wiesz, cała giełga to spletek spedycji. Nawiążesz z jedną znajomość, to później bedziesz pytał o ładunki, bo będziesz wiedział, że mają coś sensownego i są wypłacalni. Z giełd da się wyżyć, ale to wieczna tułaczka, jak cały transport. Do tego obciążona ryzykiem, bo nie wiesz od kogo bierzesz ładunek i czasami wyjdzie tak, że spoko cena, ale pieniędzy nigdy nie zobaczysz. Zostanie Ci sąd, wywalanie kasy na prawników i kupa nerwów.
Jak widziałeś giełdę, to się nie podniecaj zbytnio... Ładunki może i są, ale za jaką kasę... Powiem Ci jak to wszystko działa - siedzi taki spedytorek za kompem, nie ma pojęcia o kosztach firm przewozowych, złapie kilka ładunków za śmieszne pieniądze i wystawia za jeszcze śmieszniejsze. Cieszy gruche, że jest Wielkim Panem Spedytorem, a w realu kisi się zazwyczaj z tym co ma na giełdzie. Jest pełno buraków-pośredników zwanych spedytorami. Oni psują całą robotę i myślą, że ktoś pojedzie za 0,70EUR/KM na Francję, czy Austrie. Najgorsze, że burak z autem się znajdzie, bo panikuje, że nie ma gdzie jechać, myśli, że jak bedzie jeździł, to bedzie zarabiał, a w rzeczywistości sam się wykańcza.
Sam nie dasz rady szukać sobie ładunków i jeździć. Zapomnij o czymś takim. Poza tym musisz mieć fax przy sobie, bo zlecenia w 95% lecą takim sposobem, a Ty przed podjęciem frachtu musisz wysłać swoje licencje, ubezpieczenia itd.
Druga sprawa - jakbyś chciał szukać z laptopem ładunków za granicą, to zeżrą Cię opłaty roamingowe.
Musisz się zdecydować - albo bedziesz w biurze i zatrudnisz kierowcę, albo kierowcą i zatrudnisz spedytora.
20-25tys.zł... Hmm... Problem w tym, że za pierwszy frach dostaniesz kasę napewno nie wcześniej niż 45 dni od dnia rozładunku. Nie licz, że się dogadasz, żeby zapłacili wcześnej. To jest tyle paskudny biznes, że nikt się nawet grama nie spieszy z zapłatą i zazwyczaj przelew idzie w ostatni dzień, bo każdy chce mieć kasę na obroty i zwleka ile może. Dam Ci radę - chcesz zaczynać z transportem - musisz mieć zapas gotówki na 3 miesiące. To jest wymóg, żebyś zachował płynność obrotu i żeby auto nie miało bardzo kosztownych przestojów.
Jeżdżąc w miedzynarodówce zrobisz minimum 12'000km w ciągu miesiąca, to Ci wyjdzie jakieś 15'500zł za paliwo. Ciężarówki są obciążone w każdym kraju opłatami za przejazd - np. w Niemczech ok. 0,15EUR/km (w zależności od normy Euro silnika) i to jest bardzo znośna opłata. Kiedyś bujniesz się na Francję, czy Austrię, to złapiesz się za głowę. W Polsce też trzeba wykupić winietkę. Do tego telefony, leasing, fax, ZUS, biuro rachunkowe, amortyzacja auta (wymiana oleju, 12 opon, drobne naprawy)... Nikt nie będzie czekał na to aż Tobie zapłacą. Do tego jak chcesz sie rozliczać co miesiąc z Urzędem Skarbowym, to dolicz podatek VAT za frachty od polskich firm, które zlecą Ci fracht (zagraniczne nie płacą).
Boisz się niesolidnego klienta... Niestety tutaj jest cała masa tego ścierwa. Płatności nie raz bedziesz wymuszał telefonami, że minął termin 45, czy 60 dni. Możesz nawiązać współpracę z dużą firmą, gdzie płatności są 100% (choć nie u Wszystkich). Problem w tym, że nigdy nie rozwiniesz firmy jeżdżąc za ich stawki... Będziesz murzynem, który dyma i ma nadzieję na lepsze jutro, które nigdy nie nadejdzie... Jak na chwilę przystaniesz, żeby odsapnąć, to możesz zwijać interes, bo zaczniesz dokładać.




