Witam
Moje pytanie brzmi jak odzyskać pieniądze, które pożyczyłem wraz z kolegą znajomemu - kwota 5 200 zł? Pieniądze zostały pożyczone w sierpniu 2007 roku, miały zostać oddane w październiku tego samego roku. Jednak pod koniec października, gdy doszło do spotkania z znajomym zostałem poinformował mnie, że nie może mi oddać pieniędzy. Zapodział kartę do bankomatu, umówiłem się z delikwentem, że jak tylko dostanie się do swojego mieszkania w UK, gdzie jak twierdził zostawił kartę, prześle pieniądze. Od tego momentu mam utrudniony z nim kontakt, jedynie poprzez telefon i tylko sms - telefonów nie obiera, co najwyżej oddzwaniał - jednak do czasu. Dzwoniąc zawsze zwodził mnie, tandetnymi wymówkami - miał pilne wydatki, przeprowadzał się, ostatnio nawet się rozwodził, itd. Przyłapałem go na kłamstwie, kiedy był w kraju nie oddał pieniędzy, a przy wspólnej rozmowie jego kolega, powiedział o zakupie naszego delikwenta - samochód, a przecież pieniążków nie posiadał.
Z informacji, które wyczytałem na forum i innych witrynach internetowych, umowa po mimo, że ustna obowiązuje. Nie podpisywałem ze znajomym żadnej umowy - tak to jest w gronie przyjaciół i kolegów. Jestem osoba prywatna, a pieniądze zostały pożyczone na prezenty dla rodziny i przetrwanie, cięższych dni w UK. Kwota około 1 000 funtów - część to jest 230 funtów zostało pożyczone od ręki, a reszta została przelana z dwóch różnych kont. Kwota miała zostać oddana w jak najszybszym terminie - mniej więcej dwa miesiące, moment przyjazdu do Polski. Z tego, co wyczytałem trzeba wysłać wezwanie do zapłaty, które mogłoby być potem dowodem w sprawie. Potem złożyć pozew w sądzie i przy pomocy dostępnych środków udowodnić, że pożyczka miała miejsce, przedstawić wezwanie do zapłaty, powołać świadków. Dodam, że dłużnik jest wyrachowany, nie pomoże tu żadna próba dogadania się poza sądowego - będzie po prostu mnie zwodzić w nieskończoność. Próbowałem rozmawiać z typkiem poprzez jego rodzinę, nic to nie pomogło.
Chciałbym dowiedzieć się czy mój tok myślenia w tej sprawie jest poprawny? Czy pominąłem jakiś ważny element tej całej układanki? Jak mogę sobie ułatwić pozyskanie dowodów - czy nagranie rozmowy telefonicznej z dłużnikiem jest dowodem w sprawie?
Jakie są koszta przybliżone takiego procesu sądowego, które trzeba na początek ponieść?
Z góry dziękuję za pomoc i podpowiedź
Pozdrawiam Jarosław




