Jako, że nie wielu z nas stać na obrót nieruchomościami o dużej wartości to co myślicie o tym żeby jesienią/zimą wyszukiwać i kupować tanie i zaniedbane działki rekreacyjne...wiosną doprowadzać je do jako takiego porządku i sprzedawać z zyskiem? Czy według was to ma racje bytu? Mój ojciec jest zapalonym działkowcem mówił że co roku na wiosnę sporo ludzi szuka działki i są w stanie sporo za to zapłacić, według niego na jednej działce można zarobić od 1 do 2 tyś zł;]
Co sądzicie?



