|
Firma transportowa |
|
Strona główna forum
‹ Biznes
‹ Pomysł na biznes
Autor
Wiadomość
czy ktos wie jakie sa potrzebne zezwolenia do prowadzenia takiej firmy jakies licencje , i jak jest z umowami z firmami typu raben , fm logistick oraz jak myslicie ile potrzeba kasy zeby ruszyc z czyms takim z gory dziekuje za udzielone inormacje.
potrzebujesz w pierwszej kolejności zaświadczenie kompetencji zawodowych i licencję na wykonywanie transportu drogowego. Dodatkowo musisz mieć zabezpieczenie finansowe w zależności od ilości posiadanych pojazdów ( może być to w formie gwarancji bankowych). Najlepiej ściągnij sobie ustawę o transporcie drogowym tam jest wszystko szczegółowo opisane. Dodatkowo musisz mieć ukończony kurs przewożnika drogowego.
Koszty? Licencja bodajże 800 PLN (cena zależna od długości ważności licencji) Zaświadczenie kompetencji zawodowych 400PLN kurs przewożnika 500PLN Co do cen to nie jestem na 100% pewny ich wysokości ale mniej więcej tyle one wynoszą. Zabezpieczenie finansowe wynikające z posiadanych pojazdów to jest niestety kwota w tysiącach euro. Jestem w temacie bo mam podobny pomysł, z tym że ja rozpoczynam od transportu pojazdami uniwersalnymi (do 3,5t) a z czasem chcę rozszerzać zakres działalności o transport.Daje to ten plus, że łatwiej jest uzyskać zaświadczenie kompetencji zawodowych.
jak to uniwersalne busy?
a czy ktos wie jak jest z wejsciem do takich firm jak raben equus fm
marianek,
jeśli jesteś w stanie ogarnąć kilka zestawów z naczepami - silosami do granulatu to niezły namiar na trwały kontrakt podpowiem.. pzdr
Sprinter...
Ile trwa taki kurs przewoźnika i na jakie samochody ew. ładunki (osoby?) jest on potrzebny? O jakim zabezpieczeniu finansowym piszesz? Nie wystarczy samo jakieś ubezpieczenie pojazdu (oczywiście nie mówie o OC i AC tylko pewnie jakieś dodatkowe) i ładunku? I najbardziej mnie interesująca sprawa- jak się nawiązuje kontakt z firmami spedycyjnymi i jakie są sznase na zlecenia? Czy jest to tak obstawione że ciężko się wkręcić a zlecenia maja tylko "wybrani" czy jak to wygląda?
Z samymi kursami i pozwoleniami zejdzie ci z rok i do tego w zaleznosci co chcesz robic musisz miec z 2 tiry, autobusy przynajmniej, bo przy jednej sztuce to na koszta robisz i malo z tego jest. Pamietam jak moj ojciec zaczynal bawic sie w transport to tyle to trwalo i bylo ciezko a teraz wbic sie w rynek na pewno nie jest lzej. A kwoty jakie podal Sprinter to tylko kropla w morzu. Np zabezpieczenie na dwa dwudziestokilko osobowe autobusy to koszt domu wolnostojacego o srednim standardzie
Trudno wejść dzisiaj od zera w transport drogowy krajowy lub międzynarodowy. Jeżeli chodzi o auta typu ciągnik siodłowy + naczepa to mając działalność gospodarczą i samemu będąc sobie kierowcą i szefem to z jednym samochodem jeżeli w miesiącu nie przejedziesz minimum 6000 km z pustymi (bez ładunku) przejadzami na poziomie 10-15% to koszty przewyższą przychód i jeszcze dołożysz.
Także nie ma sensu porywać się do pracy jako kierowca/przewożnik z jednym autem nawet jeśli uda Ci się podpisać umowe z takimi firmami jak raben , fm log. itp... Aby podpisać umowy z tego typu firmami musisz mieć minimum 2 - 4 aut do ich dyspozycji. Podsumowując. Jeżeli ktoś chce dzisiaj wejść w tą branżę od zera to ma 2 możliwości: -założyć firmę od zera z 3 używanymi z 2000 roku autami (3 kierowców, 1 osoba do biura) to potrzebujesz około 750 000 zł. -kupić firmę transportową działającą lub zadłużoną (również 3 auta i 4 pracowników). Potrzebowałbyś około 500 000 - 750 000 Też chciałbym założyć firmę transportową (mam sentyment do branży - ojciec 30 lat jeździ tirem po polsce i litwie, łotwie) ale nie mam za co, a finansowanie nie łatwo uzyskać chyba że masz zabezpieczenie na takie kwoty. A poza tym to stawki za km są małe około 2,50-2,70 zł . A policz jakie koszty samego paliwa, a do tego dochodzą inne. Dlatego taniej jest pójśc w spedycje. Nie masz własnych pojazdów kożystasz z innych firm, ale wtedy aby się utrzymać na plusie przy 2 pracownikach musisz mieć kontrakt z przewoźnikami na minimum 8 aut przy przebiegu 7000 km/miesiąc. Dlatego większe firmy poza transportem i spedycją zajmują się też magazynowaniem, dystrybujją mniejszymi autami itp...
Ale tiry można przecież wziąść w leasing.
Co najwyżej trzeba mieć 10-40 % wkładu własnego zalezy od banku, a rate leasingowom wrzucamy w koszty. Też ostatnio myślałem o firmie transportowej.
Zgoda. Ale żadna firma leasingowa nie da w leasing kilku aut dla nowej firmy.
Musisz działać minimum 6 miesięcy, nie zalegać w ZUS i US, a najlepiej dysponować stałym kontraktem na okres 1 rok. Takie mają wymagania. Różnią się szczegółami. Więc oczywiście. Można wziąć w leasing, ale minimum po 6 miesiącach, a najlepiej po roku, gdy masz już roczne wyniki finansowe firmy. A czym jeździć na początku? Dlatego jedyne wyjście to zakup używanych kilkuletnich pojazdów. Bo kupno kilku staroci np. Volvo F12 z 1990 roku + naczepa z 1990 roku w sumie za 30 000 - 40 000 zł za zestaw tylko poto aby za 6 miesięcy lub rok mieć w papierach historię działalności fimy jest bez sensu. Z takimi autami ciężko zdobyć jakiekolwiek zlecenia, chyba ,że dorywczo wozić materiały budowlane dla lokalnych hurtowni po głodowych stawkach. Bo firmy typu DHL, DFDS, Spedpol idt,itp... nawet na Ciebie nie spojrzą. [ Dodano: Nie Sie 13, 2006 10:55 am ] Trochę zmienię wątek i przedstawię Wam pewien przykład: Jest rok 1990. W Polsce zaczyna się kapitalizm. Dwóch pracowników państwowego PKS-u rezygnuje z pracy i zakłada własne firmy transportowe. Firma A dysponuje leciwym pojazdem marki jelcz + przyczepa. Firma B dysponuje identycznym. Po roku działalności obu firm w firmie A i firmie B pojawia się drugi leciwy jelcz + przyczepa. Obie firmy mają 2 auta i zatrudniają 1 kierowcę (drugi to "szef"). Jest rok 1995 (5 lat później). Firma A co rok powiększając się o jeden zestaw dysponuje pięcioma pojazdami marki jelcz + przyczepa. Natomiast firma B zamiast powiększać co roku tabor o jeden zestaw została na poziomie 3 pojazdów. Bo zamiast powiększać co roku o 1 zestaw tabor ,firma B wymieniła auta na nowsze. I po pięciu latach sytuacja wygląda tak: - Firma A dysponuje 5 pojazdami (jelcz + przyczepa) i wozi po kraju cegły. - Firma B dysponuje 3 pojazdami (Volvo F12 + naczepa - 1990 rok) i mając nowszy tabor uzyskała zezwolenia, podpisała umowę z niemiecką firmą spedycyjna i wozi do niemiec meble, a z niemiec farby, lakiery itp... Różnica? Firma A wozi cegły rozklekotanymi jelczami, często przeładowanymi (bo cegielnia płaci od tony) i ma trudności w znalezieniu nowych zleceń (ładunki powrotne) po pojazdy nie spełniają wymogów klientów. Firma ta cały swój zysk przeznaczała na powiększanie taboru. Przeładowane auta często się psuły. Młodsi i mądrzejsi kierowcy poprzechodzili do konkurentów, a zostali tacy którzy bez 0,5 litra wódki nie byli w stanie jechać. Natomiast Firma B odmładzając tabor i jeżdżąc po niemczech za lepsze stawki miała się dobrze. Jest rok 2005. Trochę lat minęło. W międzyczsie Firma A nadal powiększała swój tabor do obecnych 4 ciągników siodłowych Volvo F10 z 1990 roku (3 kupione od firmy B) + naczepy i 3 jelcze z przyczepami. Odmłodzili tabor i powiększyli do 7 ale nadal jeżdżą po polsce. Firma B jest dziś jedną z większych w polsce. Przed wejściem polski do UE wzięła w niemczech korzystny kredyt na inwestycje i powiększyła tabor. Stała się solidnym partnerem dla firm spedycyjnych, producentów i firm handlowych z niemiec i innych krajów UE .Dysponuje ponad 50 zestawami ciągnik + naczepa (chłodnie i plandeki). Głównie Volva FH12, Scanie 124 i DAFy 95 XF, a wszystko nowe lub maksymalnie 3 letnie. To tabor własny. Dysponuje też umowami z innymi kilkudziesięcioma małymi przewoźnikami jako podwykonawcami (ponad 50 zestawów). Dziś firma A jest jednym z podwykonawców firmy B ,ale tylko w transporcie krajowym Volvami F12 (wożą ładunki masowe) (jelcze dalej wożą cegły). A firma a jest największym pracodawcą w regionie (województwo) z obrotami miesięcznymi powyżej miliona złotych. A szefowie tych firm do dalej dobrzy znajomi, którzy razem pracowali w PKS , potem razem zaczynali biznes. ----------------------------------- Sytuacja ta zdarzyła się w rzeczywistości. Mój ojciec jest kierowcą w jednej ztych firm. Podejrzewam ,że takich przykładów w całym kraju było wiele
A co byscie powiedzieli jakbym sprowadzil dwa Mercedesy Sprintery z Anglii po atrakcyjnej cenie. Zmienilbym deske rozdzielcza u ulad kierowniczy na europejski (prawa strona) i rozpoczal bym transport od tych dwoch samochodow. Jak myslicie utrzymalbym sie na rynku? Co byscie polecali wozic? Gdzie moglbym sie pytac o zlecenia? Z gory dziekuje za odpowiedz
Jeżeli chodzi o busy to możesz pracować w firmie kurierskiej. Nie jeździsz na akord bo masz z góry ustaloną pensję, a na dodatek firma oferuje wiele szkoleń. Jednak to tylko jazda po mieście przez 8 godzin (z punktu widzenia kierowcy nic ciekawego).
Ale ja bym zrobił tak. Kupił 1 - 2 busy skrzyniowe (np. izoterma), zdemontował nadwozie i założył nadwozie burtowe z plandeką. Chodzi o dużą pojemność. Plus ewentualnie jakaś przyczepa. Próbowałbym podpisać jakąś umowę ze spedycją lub bezpośrednio z firmami produkcyjnymi lub handlowymi i woziłbym po polsce lekkie przestrzenne ładunki (np styropian lub inne). DMC zestawu to 3,5 tony. Można i tak.
witam ja też interesuje sie firmą transportową i chciałbym sie dowiedzieć czy 1 mil. zl wystarczy żeby poważnie myśleć o takim interesie a jeżeli tak to jak wygląda współpraca z firmami jak np. rabe a może samemu zbieraćzlecenia
Jeżeli masz 1 milion zł to łatwiej jest kupić małą firmę transportową z 3 zestawami 24 tonowymi niż zaczynać budować nową od podstaw.
Popatrz. Kupując małą firmę transportową możesz zacząć ją restrukturyzować. Zmienić nazwę, logo, tabor, zacząć powiększać tabor itp... Masz ileś tam lat przewagi, niż jakbyś miał startować od zera. A tak jest łatwiej. Działająca firma pewnie ma klientów, ileś tam lat działa ,a to się przyda gdy chcesz wziąc auta w leasing (mało kto zaufa i udzieli leasingu nowej firmie). Najlepiej kupić firmę lekko zadłużoną. Ja mam takie marzenie aby kupić małą firmę transportową (powiedzmy 2 zestawy) i rozwijać ją wchodząc w spółki z innymi małymi firmami transportowymi. WIĘC MOŻNA TAK : - ZACZYNASZ OD ZERA SAM lub - KUPUJESZ MAŁĄ FIRMĘ (właściciel sprzedaje ty kupujesz) lub - KUPUJESZ MAŁĄ FIRMĘ (jeżeli właściciel nie chce sprzedać a firma jest zadłużona) spłacasz jej dług wierzycielowi. potem informujesz właściciela, że spłaciłeś jego dług i albo przez komornika (upadłość itd..) kupujesz firmę, albo jeżeli właściciel chce tego uniknąć wchodzisz jako wspólnik 50/50 albo większościowy. - WCHODZISZ DO FIRMY JAKO INWESTOR I PRZEJMUJESZ WIĘKSZOŚĆ UDZIAŁÓW zobowiązujesz się, że nikogo z dotychczasowych pracowników nie zwolnisz itp..., a dotychczasowy właściciel będzie zarządzał firm. czyli wszystko po staremu tylko wchodzisz jako większościowy udzałowiec i naprawiasz/rozwijasz firmę lub to i to jednocześnie.
ok ale jaki właściciel firmy będzie chciał ją sprzedać. A 2 pytanie to takie na czym polega współpraca z innymi firmami czy też może lepiej znaleźć własnych klijętów a na koniec czy na tym można rzeczywiście zarobić.
Można znaleźć ogłoszenia o sprzedaży. Najczęściej powodem sprzedaży jest nieopłacalność.
Możesz współpracować z innymi firmami transportowymi jako podwykonawca, lub z firmami spedycyjnymi. Ale wiadomo pośrednik też ma swoją działkę, więc twoje zarobki będą mniejsze niż jakbyś jeździł bezpośrednio dla firm hanlowych i/lub produkcyjnych. A współpraca wygląda tak. Przeważnie podpisuje się umowy na rok. Bo jak jeździsz dorywczo to nie wiadomo co będzie za miesiąc. Czy robota będzie czy nie. W jednych firmach transportowych lub spedycyjnych dostajesz zlecenia i wykonujesz je własnym ciągnikiem siodłowym z naczepą, w innych dostajesz ich naczepy, więc potrzebujesz tylko ciągnika siodłowego. W dużych firmach transportowo-spedycyjnych współpraca wygląda tak, że wykonujesz kilka kursów z ładunkiem o nisiej wartości na próbę i gdy wszystko będzie dobrze jeździsz u nich na stałe. Wartość wożonych ładunków zależy od ubezpieczenia OC przewoźnika. Im większe ubezpieczenie tym większa wartość przewożonych ładunków. Ale czy to wpływa na zarobki? Stawki za 1km z ładunkiem są jednakowe dla drogich i tanich ładunków, ale wożąc drogie ładunki masz szansę na więcej zleceń. Stawki za 1 km z ładunkiem wahają się od 2,30 - 2,70 zł. Ale ta ostatnia to tylko jeżeli znajdziesz bezpośredniego zleceniodawcę (firmę produkcyjną/handlową). Czy to jest opłacalne ? Policz sobie. Średnia stawka to 2,50 za km, a główny koszt to paliwo. Ciągnik z naczepą z ładunkiem spala około 33-36 litrów/100 km. Ale pewnie się opłaca. Ciągle widać na ilicach dużo ciężrówek, a nawet małe lokalne firmy kupują coraz nowsze auta. Najlepiej mieć i szukać własnych klientów. Powód? Możesz się dogadać na większe stawki niż u firm transportowo spedycyjnych (pośredników). I trzeba kombinować gdzie kupić tańsze paliwo. Można się dogadać z stacją paliw w okolicy siedziby firmy i kupować paliwo o 10 groszy na litrze tańsze niż normalnie. Ale w zamian za to, że będziesz u nich tankował dużo i często. Rozumiesz. I druga sprawa trzeba kombinować tak ,aby nie wracać, albo nie jechać po ładunek na pusto np. 100 - 200 km. Oczywiście puste przejazdy będą się zdażały, ale trzeba ich unikać i minimalizować. UWAŻAM, ŻE ZAROBIĆ NA TYM MOŻNA. KLUCZ DO SUKCESU TO STALI KLIENCI BEZ POŚREDNIKÓW I REDUKCJA KOSZTÓW ( PALIWA ). NA PRACOWNIKACH NIE OSZCZĘDZAJ BO DRUGICH NIE ZNAJDZIESZ. Ostatnio przeglądałem ogłoszenia w telegazecie na TVP1 strona 535. Popatrz, popytaj.
|
|