Witam,
Wystosowałem stosowne pismo do ZUS-u 27.10.2007r. z prośbą o nienaliczanie składek do odwołania, dla potwierdzenia zasadności mojego wniosku wystosowałem w tym samym piśmie prośbę o potwierdzenie tej informacji w US. Oczywiście czekałem spokojnie miesiąc mając nadzieję, że lada moment sprawa zostanie rozpatrzona, a ja poznam decyzję urzędu. Tak jednak się nie stało. Byłem w ZUS-ie dwa razy z czego raz ewidentnie chciano mnie zbyć, gdyż pani urzędnik poprosiła abym dał ZUS-owi czas do 20.01.2008r. ale niestety nie zwróciła uwagi, że była to niedziela. Wykonałem w tej sprawie kilkanaście telefonów do ZUS-u, wystosowałem kolejne pismo z zapytaniem co jest powodem tak długiego oczekiwania na końcowe rozpatrzenie sprawy. I mam pytanie, ile tak naprawdę ZUS ma czasu na rozpatrzenie takiego rodzaju pisma (chodzi o pierwsze)? W sumie rozumie po drodze był grudzień (święta), ale żeby czekać na odpowiedź ponad trzy miesiące? Aby było ciekawiej (że tak się wyrażę), ZUS i US sąsiadują ze sobą, dosłownie jeden jest po jednej, a drugi po drugiej stronie ulicy. Natomiast dowiedziałem się, że ZUS czeka maksymalnie 30dni, do tego czasu dostaje odpowiedzi na zapytanie od US. Dowiedziałem się również, że zapytanie w mojej sprawie zostało wysłane dopiero 14.01.2008r. Otrzymałem jedynie jedno pismo informujące o rozpoczęciu postępowania wyjaśniającego, było to 19.12.2007r. Mając takie informacje, czy ktoś z państwa jest w stanie powiedzieć mi co można zrobić w tej sprawie, w sensie co zrobić aby chociaż przyśpieszyć ten proces? I ile tak naprawdę ZUS ma czasu na rozpatrzenie takiego typu wniosków? Może ktoś wie, lub się domyśla dlaczego to trwa, aż tyle czasu?



