ja nie pytalem o to czym sa programy lojalnosciowe tylko czy ktos korzystal :) i jak to funkcjonuje.
zreszta samo wydanie karty ciezko nazwac dzialaniem marketingowym a takim wlasnie sa programy lojalnosciowe.
|
ING Direct...gdzie jest haczyk ? |
|
Strona główna forum
‹ Banki, lokaty, kredyty, dotacje z UE
‹ Banki
Posty: 32 • Strona 2 z 3 • 1, 2, 3
Autor
Wiadomość
ja nie pytalem o to czym sa programy lojalnosciowe tylko czy ktos korzystal :) i jak to funkcjonuje.
zreszta samo wydanie karty ciezko nazwac dzialaniem marketingowym a takim wlasnie sa programy lojalnosciowe.
co do bankujesz-kupujesz to wyglada to tak ze placi sie polowe sugerowanej ceny detalicznej + wymagana jest odpowiednia ilosc punktow. program oferuje przyzwoity parytet wartosci. duzo by o tym pisac najlepiej poczytac na stronie.
co do ING i programu bankujesz-kupujesz to polecam wywiad na bankier.pl z Szymonem Mitorajem, czyli osoba odpowiedzialna za wprowadzenie tego progrmau w zycie, do obejrzenia TU
Obejrzałem z powodów zawodowych. Dobry materiał, na ciekawe wnioski.
faktycznie warto zobaczyc, ciekawe rzeczy opowiada Pan Szymon.
Rzeczywiście ciekawe rzeczy opowiada (wygaduje). A nie zauważył, że pierwszy program lojalnościowy został wdrożony przez PKO BP. Pan Szymon wydukał w końcu, że inspiracja do programu lojalnościowego została przysłana ... w kopercie od .... ING - Matki.
jesli chodzi ci o program pko aurum to chyba nie cieszyl sie on zbyt duza (o ile jakakolwiek) popularnoscia. Moim zdaniem program ktorym obecnie posluguje sie ING jest duzo lepiej przygotowany i ma szanse przyciagnac klientow ale to tylko moja opinia.
Miałem na myśli program "PKO Vitay" realizowany z programem lojalnościowym "Orlen Vitay". Nawet nie rzucają się specjalnie w oczy i w ogóle są znacznie mniej agresywne niż "bankujesz-kupujesz". bankujesz-kupujesz-az-zbankrutujesz-vt28459.html
moim zdaniem troszke przesadzasz z ta agresywnoscia ing ale to raczej kwestia indywidualnych odczuc i pewnie kazdy zostanie przy swoim zdaniu, natomiast co do programu to chyba nie jest tak zle skoro zdobyl nagrode za „Najlepszy projekt 2007", artykul do przeczytania na bankierze (niestety nie moge przylinkowac)
Znam ten link i znam kilkanaście innych, w dużej części negatywnie oceniających program "bankujesz-kupujesz". Na forum managerskim program ING został oceniony negatywnie z powodu wykorzystywania prymitywnych "sztuczek" marketingowych. Znam kilka znakomitych programów lojalnościowych, których jestem autorem lub współautorem. Tam nie ma zbierania punktów, kuponów czy zdzierania "zdrapek". Tak jak napisałem w poście (patrz: wklejony przeze mnie wyżej link) koncern nie może stosować haseł, które skutkują negatywnymi skojarzeniami lub rymowankami. W ING wymyślili chwytliwe hasło: "bankujesz-kupujesz". Co powinni dalej zrobić? Powinni zrobić analizę zagrożeń wynikających z tego hasła. Gdyby to zrobili, wiedzieliby, że "bankujesz-kupujesz" rymuje się z "bankrutujesz' i paroma innymi negatywnymi słowami.
nad haslem mozna oczywiscie dyskutowac tylko moim zdaniem nie przeklada sie to w znaczacy sposob na atrakcyjnosc programu dla klientow, a napewno nie na podstawie tego z czym sie rymuje ktory czlon nazwy.
moim zdaniem kluczowa role w takich programach ma parytet, ktory w przypadku ing jest na dobrym poziomie.
Dla mnie dobry program lojalnościowy idzie w parze z dobrym traktowaniem klienta oraz jakością produktów. Przykładowo: wolę zjeść dobrą chłopską szynkę, kiełbasę, czy kaszankę bez konserwantów zapakowaną w papier i włożoną w zwykłą torbę foliową, niż cokolwiek mięsnego pięknie zapakowanego wyprodukowanego przemysłowo, karmionego sterydami, antybiotykami i "paszami" GMO. Owszem opakowanie też odgrywa rolę, lecz przede wszystkim liczy się dla mnie jakość produktu. Statystyczny klient ING sugeruje się nie jakością produktów (o tym najczęściej w ogóle zapomina), lecz nagrodą Związku Banków Polskich. Jakikolwiek program punktowy, czy zdrapkowy jest dla mnie zwykłą demagogią reklamową. Zajrzyj do linków po wpisaniu w Google słów kluczowych: "bankujesz-kupujesz", a przekonasz się o "beznadziei" programu lojalnościowego ING. Trochę delikatniej media oceniają program niż Ja, ale nie ma sprzeczności w ocenie mojej, mediów i internautów. To dalej sięga niż wydaje sie na pierwszy rzut oka. Dostajesz ofertę, a korzystasz z pozornych korzyści (gdzie indziej jest taniej, niż w sklepach powiązanych wspólnym interesem z ING). Statystyczny klient ING w ramach programu lojalnościowego jest więc nabijany w "butelkę" i kupuje masę niepotrzebnych towarów po cenach wyższych niż u konkurencji. Masz odpowiedź na pytanie: Dla kogo jest dobry program ING? Na pewno nie dla Ciebie, czy dla mnie! Dla mało odpornych na demagogię program lojalnościowy ING Bank Śląski jest smyczą, z której nie "zerwą" się nigdy!
Na bankier.pl pojwił się wczoraj felieton. Nie sugeruj się zbytnio formułą felietonu, bo wyjaśnia on na wesoło o co chodzi w programach "lojalnościowych". Zwłaszcza tych naprymitywniejszych, opartych na "zdrapkach" oraz "punktach". http://www.bankier.pl/forum/temat_banku ... 09834.html
zdawaloby sie ze to tylko kolejny program lojalnosciowy a tu prosze "bankujesz-kupujesz" wywolalo burze, zaskoczyliscie mnie panowie - najbardziej podobaja mi sie te gastronomiczne porownania :D
Polecam ci mój post z wklejonym linkiem. To ma charakter felietonu ośmieszającego program lojalnościowy ING. Nie zmienia to postaci rzeczy, że felieton wyjątkowo poważnie traktuje problem. Banki udzielają nam kredytów, ale w programach lojalnościowych traktują konsumentów jak kretynów. Udzielają kredytów, ale jednocześnie narzucają, gdzie mamy kupić produkt (w cenie niejednokrotnie wyższej od rynkowej), "łaskawie" dając jakieś punkty. Jako konsumenci mamy prawo do tego, by swobodnie wybierać, gdzie kupujemy produkt, a punkty... mają podobną wartość jak "szklane tandetne paciorki dla squaw Siedzącego Byka w ilości sztuk trzy - wymienione za trzy kilogramy złota".
Posty: 32 • Strona 2 z 3 • 1, 2, 3
|
|