Typowy telemarketing generalnie dzieli się na : ogłupiający (dla dzwoniących) i wkurzający (dla odbierających).
Nasza firma ma do czynienia z tym zjawiskiem po obu stronach linii.
W związku z zauważeniem opisanego zjawiska, wymyśliliśmy coś innego. Sposób działania, w którym telemarketer/ka CHCE dzwonić (zmotywowana bynajmniej nie groszowym wynagrodzeniem), a osoba, z którą rozmawia, CHCE rozmawiać, ponieważ na tym... zarabia.
Ciekawe ? O to chodziło ;-)
Pomysł jest do zastosowania praktycznie w każdym miejscu w kraju, do którego docierają linie telefoniczne.
Tak się składa, że ponieważ poszukuję tu franczyzobiorców, zgłosiło się do mnie kilka podmiotów, które : a to nie mają żadnej bezrobotnej osoby w okolicy, a to nie mają telefonu stacjonarnego (coraz częstsze zjawisko), a chcą działać od zaraz.
W związku z tym moja propozycja jest skierowana do tych wszystkich Pań (nic na to nie poradzę, że w telemarketingu również preferuję kobiety...), które nie mają innego pomysłu na działalność, a posiadają telefon i internet. Ze swojej strony deklaruję w imieniu firmy, że każdej osobie, która sie do nas zgłosi, stworzymy możliwość podjęcia współpracy (po sprawdzeniu, czy głosowo nie przypomina Baby Jagi lub intelektualnie Paris Hilton).
Można z nami współpracować na zasadzie własnej działalności gospodarczej lub na zasadzie dowolnej umowy cywilno-prawnej. Etatu zresztą też nie wykluczamy, ale unikamy, ponieważ podnosi on oczekiwania (lub zmniejsza wypłacane wynagrodzenie) o 48,5%... Zwykle zgodnie ustalamy z kandydatką do współpracy taką jej formę, która będzie dla obu stron najdogodniejsza.
Najlogiczniejsze jednak byłoby założenie przez taką osobę własnej działalności i rozliczanie się z nami fakturami. Pozwala to zaliczyć sobie w koszta sam telefon, a poza tym umożliwia prowadzenie usług również na rzecz innych podmiotów, niekoniecznie dla nas (warto zwrócić uwagę, jak wiele firm poszukuje telemarketerek). Proszę również zauważyć, że przy takim rozwiązaniu my nie musimy kontrolować czasu pracy telemarketerki, więc można taką działalność prowadzić np. tylko w niektóre dni lub w niektórych godzinach. Można więc ją prowadzić , będąc jednocześnie np. studentką lub prowadząc gospodarstwo domowe.
Nie mamy również nic przeciwko temu, żeby mini call center składało się z więcej jak jednej osoby (właściwie chyba dopiero wtedy zasłuży na taką nazwę). Jeśli więc w okolicy jest więcej osób bez pracy, warto taką możliwość przeanalizować.
Po ustaleniu i obustronnym zaakceptowaniu warunków współpracy takie osoby zostaną gruntownie przeszkolone z ogólnych zasad "przyjaznego telemarketingu", jak również z zakresu oferowanych przez nas usług.
Proszę o kierowanie zgłoszeń jako prywatnej wiadomości. Wskazane byłoby podanie w niej podstawowych namiarów kontaktowych na siebie (telefon stacjonarny lub Skype) i choćby przybliżonej lokalizacji. Chodzi o to, że w zależności od ilości zgłoszeń szkolenia odbędą się indywidualnie lub zbiorowo, w punkcie dogodnym dla strony szkolącej i szkolonych. Uwaga - w miesiącu sierpniu szkoleń nie będzie, więc przy szybkim zgłoszeniu się można będzie odbyć szkolenie w lipcu, następny termin to dopiero wrzesień.
K.
P.S. Dopuszczam istnienie telemarketerów - mężczyzn.



