pomysl w sumie prosty przynajmniej teoretycznie a o ocee jak to bedzie w praktyce wlasnie was uprzejmie proszę:
1.Biorę kredyt mieszkaniowy i z tego kredytu finansuję zakup mieszkania - mała kawalerka niedaleko centrum, lub lepiej - niedaleko majacego powstac do euro2012 mostu pólnocnego (a zaraz po drugiej stronie bedzie budoana sacja metra). Cel prosty - aby bylo bliżej (w sensie szybciej) do centrum
2. Kupuję mieszkanie i wynajmuję studentowi/parze (tak abyto bylo wynajecie nie na miesiac, dwa lecz na przynajmniej rok) - ceny wynajmu z uwagi na dojazd beda wysokie (koszt miszkanie niekoniecznie)
3. Teoretcznie z pieniążkow z wynajmu jestem w stanie oplacic czynsz oraz splacic rate kredytu (jesli kredyt edzie na 40-50 lat)
4. Tak się "bujam" przez kilka ladnych latek, ceny nieruchomości będą rosły i nie ma się co oszukiwać (euro2012) - a co ciekawe szybciej niż oprocentowanie kredytu. Po kilku latach mam spłacony częsciowo kredyt i dodatkowo cena nieruchomości poszła w górę. Ew sam zaczynam mieszkać w "swoim" mieszkanku.
Plan o tyle ciekawy że "teoretycznie" nie potrzeba żadnego wkładu, i wszysko zalezy od tego czy dostane kredyt - a dostane bo mam firmę i zysk jest.
Uprzejmie proszę o opinie odn tego pomysłu.





