Witam.Mam na imie Piotr i mieszkam w UK.
Latem 2008 roku pozwoliliśmy z żoną zamieszkać w naszym domu w Polsce pewnemu Panu.Było nam to na rękę gdyż to jest dom na wsi wymagający ciągłego doglądania.Jak to dom.Nieszeczśliwie tak nas zauroczył swoją uczciwością i stroskanym życiorysem,że zameldowaliśmy go tam na pięć lat.Nie mamy żadnej umowy na piśmie a ustna była taka,że może tam mieszkać w zamian za to,że zadba o dom.Nie remontujei nic nam nie placi.Zimá dom mial byc ogrzany a latem wietrzony.No podwórze mialo rowniez byc wykoszone.
Po urlopie w Polsce my wrocilismy do Angli a Pan sie wrowadzil.Mamy tez duzy budynek gospodarczy,ktory Pan wykorzystal na przechowalnie roznych stolarskich maszyn.I zycie bylo by piekne gdyby Pan rowniez nie wyjechal.Tyle ze do Belgii.A dom dalej pusty i absolutnie nie zabezpieczony na zime.Rury popekaly.Woda na podlodze a Pan w Belgi.Nawet za prad musialem placic za Pana bezposrednio z Londynu do Energetyki bo chcieli odciac.Na szczescie moj ojciec mial komplet kluczy i jakos problemowi zaradzil.To bylo w lutym.W lutym tez przekazalem Panu e-maila,ze ma sie do konca lipca wyprowadzic.|No decyzja zapadla -sprzedajemy.Kupiec sie znalazl.dal zaliczke 5000zl i... Pan wrocil no i czuje,ze mam powazny problem.Gdy dzwonie to Pan pijany i nie chce ze mna rozmawiac.Notariusz zaklepany.Mamy tylko z zoná przyjechac do Polski podpisac co nalezy i problem domu z glowy.Ale czy na pewno?!!Moze mi kto podpowiedziec jak bardzo Pan moze mi zaszkodzic w tej sprawie?Obawiam sié,ze za kilka dni znowu wyjedzie do Belgi a jego graciarstwo wraz z jego zameldowaniem pozostanie.I co wtedy?



