Witam!
Mam poważny problem z lokatorami:( jakieś 10 lat temu kupiliśmy dom - kamienicę - jedno z mieszkań zajmowali wówczas lokatorzy. Starszy pan mieszka tam juz 50 lat, jest również jego córka mieszkająca tu od urodzenia oraz dwójka dzieci- syn i córka. Umowa najmu podpisana została z głównym najemcą, czyli dziadkiem. Pozostali lokatorzy również zameldowani są na stałe - niestety. Początkowo niski czynsz i zastała sytuacja nie przeszkadzała nam tak bardzo. Ale zachowanie sąsiadów, ich wulgarny sposób bycia, sprawiały nam tylko kłopoty i przynosiły wstyd wśród pozostałych sąsiadów. Po poradzie u radcy prawnego dowiedzieliśmy się, że czynsz który wynosił jakieś 300 zł możemy podwyższyć biorąc pod uwagę poniesione przez nas nakłady na remonty i tak dalej. Dla pewności jednak udałam się do Urzędu Miasta z zapytaniem czy mogę dowolnie ustala stawki czynszu? Powiedziano mi że NIE. Czynsz musi być zgodny ze stawkami obowiązującymi w gminie - czyli wzrósł o całe 40 zł! Mój problem nie dotyczy jednak tylko kwestii finansowej. Bardziej obawiam się tego że po śmierci dziadka ( ma teraz ponad 80 lat) córka przejmie jego prawa. Myślałam o wypowiedzeniu mu umowy, ale ze względu na wiek nic to nie da. Czy po upływie 3 lat jego córka też będzie miała prawo tu mieszkać? Czy wtedy to z nią będę musiała podpisać umowę? A może tylko dziadek będzie miał prawo tu mieszkać? Nie ukrywam że jestem bezsilna i boję się co będzie dalej. Dodam tylko, że próby wymeldowania administracyjnego dzieci, które praktycznie tu nie przebywają skończyły się na niczym. Proszę o poradę co zrobić w takiej sytuacji?



