Podręczniki akademickie na ogół traktują kryzys, jako coś nieuniknionego i cyklicznego. Mało studentów jest na tyle dociekliwych, by wnikliwie czytać podręczniki "między wierszami". W dodatku w Polsce leseferyzm (czyli nie ingerowanie przez państwo w gospodarce) urósł do jedynie słusznej teorii gospodarczej. W Polsce, bo nigdzie w G-8 nie ma tak, żeby nie było ingerencji państwa w gospodarkę. czyli państwa G-8 stosują filozofię Kalego na niespotykaną skalę. Nawet poczciwy Kali nie był świadomy, że jego filozofia ma tak szerokie zastosowanie. Może, żeby zbytnio nie komplikować tematu zastanówmy się skąd się bierze kryzys?
Po prostu spada popyt na na towary, spada sprzedaż towarów, producenci zmniejszają płace i zatrudnienie i kółko się zamyka - mamy kryzys!
Kolejne pytanie: Dlaczego spada popyt? Jak wiadomo duża część nabywanych przez nas towarów i usług jest finansowana kredytem. Tak więc poziom entuzjazmu banków do udzielania kredytów kształtuje podaż pieniądza. Duża podaż pieniądza (kredytów) to nie tylko duży popyt na dobra konsumpcyjne, lecz również popyt na nowe inwestycje, które zmniejszają bezrobocie i powodują wzrost wynagrodzeń.
Wróćmy do rządów obecnej koalicji w aspekcie kryzysu. Już ponad rok temu było wiadomo, że w bankach obniżyła się znacząco płynność, co było zauważalne w postaci wzrostu oprocentowania lokat. O ile dwa lata temu oprocentowanie lokat nie przekraczało 4,5 %, a często banki oferowały tylko 1,5 czy 2% rocznie, to w drugiej połowie 2008 roku oprocentowanie lokat przekroczyło 5%, a obecnie zdarzają się oferty banków na lokaty z oprocentowaniem 7-9%.
Przy okazji warto zauważyć, że banki "obkupiły" się walutami (gdy złotówka była bardzo mocna) i wcale nie chcą wychodzić z lokat walutowych, co przyczyniłoby sie do umocnienia złotówki oraz wzrostu płynności banków, a więc również do wzrostu entuzjazmu do udzielania kredytów.
Jak wiadomo banki komercyjne zostały sprzedane kapitałowi zagranicznemu, który wcale nie wykazuje patriotyzmu w walce z kryzysem w Polsce, lecz wykorzystuje banki polskie do transferu potężnych zysków zrealizowanych w Polsce za granice. Tak więc nie potwierdza się teoria liberalna, że nie ma znaczenia skąd jest kapitał!
Rząd Tuska twierdzi, że jest przygotowany do kryzysu, lecz jest to nieprawda, gdyż rząd ma instrumenty do zwiększenia podaży pieniądza, a instrumenty te nie są wykorzystane.
Sprawa tych instrumentów jest dosyć szeroka, jednakże trzeba wyjaśnić Tuskowi, że skuteczna walka z kryzysem polega na uruchomieniu inwestycji rządowych oraz zwiększeniu podaży pieniądza NBP na rynku, tak by polskie zakłady uruchomiły nowe inwestycje i uzyskały zamówienia rządowe. W szczególności rząd winien prowadzić takie działania, które niejako zmuszą banki do udzielania kredytów. Przykład USA, gdzie rząd udziela pomocy bankom, ale .... przejmuje przy tym kontrolę banków w postaci akcji.
Wyczekiwanie przez rząd Tuska na cud rynkowy może doprowadzić do tego, że pomoc publiczna będzie kosztowała nas podatników bardzo dużo.
Jedną z podstawowych branż, które winie wesprzeć rząd jest branża budowlana, a w szczególności budowa autostrad. Takie inwestycje na pewno będą wpływały na zahamowanie rozmiarów kryzysu, a poza tym będą się zwracały (pod warunkiem, że rząd nie będzie topił pieniędzy publicznych, a wszystkie rządy po 1989 roku marnotrawiły pieniądze publiczne, które trafiały do prywatnych kieszeni wszelkiej maści inwestorów z całego świata).
Jedną z najważniejszych kwestii jest powstrzymanie wzrostu cen energii, gdyż ceny te rosną znacznie szybciej koszty produkcji energii.





