Od jakiegoś czasu gdy zastanawiam się co w przyszłości robić, dochodzę do wniosku, że praca na etacie przez najbliższe 45 lat (jestem jeszcze na studiach) to jest droga przez mękę.
Chciałbym więc założyć własną firmę, ale jak wiadomo nie jest to proste, zwłaszcza, że wszyscy w mojej rodzinie pracują na państwowych etatach (rodzice i dziadkowie są nauczycielami) i to jest praca za psie pieniądze i do tego potwornie męcząca.
Wpadł mi w ręce numer pisma "Własny biznes. FranchisingInfo" i jak to zobaczyłem to aż mnie zatkało. Wszystko wydaje się pięknie i łatwo, nic tylko inwestować i po kilku latach zarabiasz 25 tyś. zł miesięczne (-to cytat z ostatniego numeru dotyczący franczyzny pralni).
Nauczony wcześniejszym doświadczeniem z handlem/biznesem, stwierdziłem że to musi być jakaś podpucha. Czytam sobie zasoby internetu i rózne fora i jakoś jednak nie widze gdzie tu jest ten kruczek. Czy ktoś mi może powiedziec??



