Witam
Wróciłem niedawno z obczyzny, gdzie pozyskałem trochę gotówki, i wymyśliłem sobie, aby
trochę pohandlować akcesoriami i sprzętem fotograficznym w internecie - allegro.pl. W miejskich sklepach towar jest drogi - tańszy jest w hurtowniach, te z kolei zaopatrują się u producentów - a producenci nie od dzisiaj wiadomo z reguły najkorzystniejsze ceny mają w Azji Wschodniej. Nawiązałem kontakt, pierwsza paczka zmierza już do Polski, i tu rodzi się pytanie: co dalej. Byłem przekonany że od dochodu powyżej pewnej sumy wystarczy odliczyć X%, przelewem do US i po kłopocie.
Jednak po kilku dniach/dziesiątkach jak nie setkach stron stwierdzam, że im więcej czytam, tym mniej wiem. Starałem zaznajomić się z tematem e-handlu, ale jest to moja pierwsza, przymusowa "randka" z księgowością.- widzę przed sobą wysokie schody. Póki co jestem osobą fizyczną. Obrót roczny przewiduję powyżej 10000€ (sprzedaż ciągła), transakcje chcę przeprowadzać tylko w oparciu o portal allegro.pl i... narazie w mieszkaniu. No właśnie. Kupuję za X, sprzedaję za Y - podatek odprowadzany jest od Y-X, czy od Y. PCC jak zrozumiałem mnie nie obowiązuje (jedynie kupujących, i to też nie zawsze). Tak w skrócie: aby tak handlować przez "H" na allegro trzeba:
- mieć DG (da się i bez, ale na dłuższy czas mniej opłacalne ;) )
- obowiązkowo kasa fiskalna
- odprowadzać podatki: VAT, dochodowy, ... ? (lepszy liniowy? co wtedy z ulgami?)
- składać co miesiąc deklaracje PIT36
Jaki system podatkowy byłby w takiej sytuacji korzystniejszy (może karta podatkowa), czy ewentualne ulgi rzeczywiście można odczuć, i czy księgowość z tym związana (niby wszystko "na jedno kopyto") wymaga pośrednictwa biura rachunkowego, czy jest w zasięgu szarego człowieka?



