Tadeusz Fita napisał(a):Podałem, Dawid się zorientuje.
Chyba trochę mnie przeceniasz, z Twojej wypowiedzi wywnioskowałem jedynie, że planujesz zmienić zasady opłat okresowych jeżeli chodzi o licencje (w zasadzie zmniejszyć ilość okresów w roku w których oczekujesz opłat od licencjonobiorców). Nie wiem natomiast i prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie akcji marketingowej budowanej na sprzecznych komunikatach tzn "humor" i "elegancja/stroje wieczorowe" ciężko jest mi też sobie wyobrazić budowanie dobrej ogólnopolskiej marki na recepturach, które licencjonobiorcy mogą modyfikować.
Podobnie było z Polską A, B i C - padła taka sugestia. I też sie zgodziłem i nadal zgadzam - tylko taki podział może budzić kontrowersje
Moim zdaniem pomysł na rozgraniczenie w jakiś sposób "potencjału miejsca" jest dobry - zupełnie inny obrót będzie w centrum dużego miasta i zupełnie inny na obrzeżach małego miasteczka. Wymaga to dopracowania moim zdaniem.
Z informacji, które mogą Cie zainteresować: na jednym z największych dworców w Polsce działają 3 sieciówki + sporo budek z knyszą/hamburgerami, w jednej z tych sieciówek (dosyć znana marka) sprzedaje się max 25 kanapek dziennie (cena 8-14zł, tragiczne w smaku - to oczywiście subiektywna opinia). Oprócz kanapek mają ciastka (skupiają się bardziej na napojach kawa/herbata/czekolada). Znaczna większość tych kanapek zabierana jest do pociągu "na drogę". Także: znana marka, ogromna ilość ludzi, zabieranie "na drogę" i w sumie słaba sprzedaż moim zdaniem. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, że w PL nie ma "kultury jedzenia kanapek" raczej pizze, hotdogi, knysze, kebaby, czy różne "modyfikacje" hamburgerów sprzedawane w KFC czy McDonald's. Zdarzało mi się słyszeć "choć na pizze" "choć na knysze" natomiast nigdy "choć na kanapkę"


