Witajcie biznesmeni ;)
W chwili obcnej jestem studentem 3 roku prawa (zaocznie studiuję), również od prawie 3 lat pracuję w Kancelarii Adwokackiej, gdzie zdobyłem ogromne doświadczenie.
Problem jest jeden - płaca.. pracuję ciężko po 10 godzin, za marne 700 zł...
dlatego też chciałbym otworzyć własną Kancelarię założoną np. w formie spółki (nie piszę tu o kancelarii adwokackiej czy radcowskiej, gdzie potrzebne są uprawnienia) a jedynie firmę mającą na uwadzę klientów, których nie stać na adwokata, a którzy potrzebują napisać pismo do sądu, którzy potrzebują napisać jakąś umowę, firmy, które nie mogą sobie poradzić z dłuznikami (prowadzenie postępowań windykacyjnych)..
Co więcej.. Kancelaria owa miałaby swoją siedzibę w mieście ok 18 tysięcznym (woj. lubuskie), w którym tego typu firmy nie ma. Sąd, Komornik, ZUS, US, i inne instytucje znajdują się 10 km od tej miejscowości. Tam też znajduje się kilka Kancelarii. Teraz nieco o siedzibie.
Siedziba w ścisłym centrum miasta.. pomieszczenie nie jest potrzebne wielkie. Jeden mały pokoik, gdzie postawię biurko i komputer (w domu nie chcę tego robić.. mieszkam na peryferiach miasta).
Atuty - znam kilku aplikantów, którzy w razie potrzeby mogliby ze mną "współpracować" tzn. prowadzić sprawy np. przed Sądami w imieniu moich klientów - z uwagi na ich uprawnienia, których ja jeszcze nie mam. Mam dobry kontakt z Komornikiem, co może pomóc w windykowaniu należności.
Pytanie tylko, czy byłby popyt na tego typu działalność w tak niewielkim mieście?
Znaleźliby się chętni, którzy chcieliby porady, pomocy w napisaniu pisma?
Może dorzuciłbym do tego udzielanie kredytów oraz zakładanie spółek?
Proszę o jakieś wskazówki, rady.. cokolwiek co pomoże mi podjąć właściwą decyzję.
Pozdrawiam


