pafi1986 napisał(a):problem w tym ze na poczatku lat 90 polska polityka byla bardzo skrajnie liberalna a z czasem zaczela od tego odchodzic co popsulo szyki "ekonomiczne". A czy nie bylo "rozwojowo" na poczatku lat 90? A z czasem politycy zaczeli wrzucac swoje 3 grosze i... mamy co mamy.
nie znam kraju z zachodu w ktorym jest podatek liniowy a mimo to raczej bylbym za jego wprowadzeniem. wszedzie tam gdzie zostal wprowadzony, czyli Europoa Sr-Wsch. sprawdzil sie i "poruszyl" gospodarke pozytywnie....
stawki podatkowe nie zachecaja do bogacenia sie, uczciwej pracy i pracy u kogos. Takie jest moje zdanie...
pozdrawiam
Problem w tym, że ta "polityka" się nie zmieniła, tylko jej skutki zaczęły być coraz bardziej odczuwalne i widoczne.
Laureat pokojowej nagrody Nobla z dziedziny ekonomii - Milton Friedman przestrzegał Polskę już w roku 1990 przed wyprzedażą polskiego przemysłu zagranicznym inwestorom.
Sukcesy gospodarcze Rosji wynikają nie tylko ze wzrostu cen ropy i gazu, ale z faktu odejścia przez Putina od liberalnej polityki Jelcyna. Rosjanie lepiej niż Polacy rozumieją, że "prywatyzacja" przemysłu na rzecz kapitału zagranicznego oznacza, że ten kapitał będzie realizował swoje interesy, a nie rosyjskie.
Niektórzy się śmieją z Łukaszenki, ale z reguły śmieja się ci, którzy nie zajrzeli do Rocznika Statystycznego, w którym widnieje wskaźnik wzrostu gospodarczego 11%.
A tymczasem na Łukaszence zgodnie wieszają psy "politycy" z UE i Rosji. Bo Łukaszenka nie chce się podporządkować, ani Rosji, ani Niemcom. Zapewne wielu z was przetrze oczy ze zdumienia, czytając ten ostatni akapit o Łukaszence, ale cóż Łukaszenka to temat bardzo szeroki.



