Od kilku lat podchodzę do wyborów bez emocji. Dlatego na spokojnie obejrzę dzisiejszą debatę Kaczyński-Tusk z kufelkiem z białą pianką.
Stawiam jednak na Kaczyńskiego, choć sondaże internetowe jak zwykle wskażą na zwycięstwo Tuska.
Tusk nie należy do kategorii "high intelekt" i dlatego jeśli Kaczyński nie popełni w debacie "wielbłąda" Tusk musi przegrać.
Kaczyński nie jest wytrawnym mówcą, ale jest znacznie bardziej przebiegły i na pewno bystrzejszy niż Tusk. Ale Tusk również nie należy do wytrawnych mówców i tylko dlatego, że debata składa się z krótkich wypowiedzi jest w stanie wytrzymać "trudy" debaty. Gdyby trzeba było wygłosić dłuższe przemówienie bez kartki lub podglądu ekranowego Tusk "poległby" w ciągu kwadransa.
Gdyby zakłady bukmacherskie były oparte na wiarygodnych sondażach i opierały się na wzroście lub spadku badań sprzed debaty i po debacie stawiałbym na Kaczyńskiego.
Zresztą Kaczyński coraz profesjonalniej buduje swój wizerunek oraz wizerunek PiS. A sprzedać można wszystko, to tylko kwestia dotarcia do grupy docelowej. A tą grupą docelową są wyborcy.
Zresztą Kaczyński bardzo umiejetnie rozgrywał "rozwalając" w pierwszej kolejności słabszych (LPR, PSL, Samoobrona), a na koniec zostawiając PO. A w kwestii "rozwałki" i osłabienia SLD sukces Kaczyńskiego to nie tylko "delirka" Kwaśniewskiego, czy zachowanie Olejniczaka (który zachowuje się momentami jak psychiczny), ale najprawdopodobniej kuluarowe zdolności przekonywania co niektórych osób związanych z SLD. Np. dziesiejsza wypowiedź Rolickiego (stary "komuch"), który w wystąpieniu telewizyjnym poprzedzającym debatę zdyskredytował Tuska. I o to chodziło Kaczyńskiemu.



