Tak sobie patrzę na to co się dzieje w polityce i nachodzi mnie jedna myśl - czy potrzebujemy kolejnego wicepremiera czy Kaczyński potrzebuje ululać Gosiewskiego, żeby czasem on nie założył nowej "partii windowej" (nazwa wg J.Kurskiego). Pamiętamy, że Ludwik Dorn został wicepremierem od niczego (niby informatyzacji) po tym, jak opuścił fotel szefa MSWiA a Kaczyński bał się jego podróży do innej partii. Jak to już kiedyś S.Bareja w Misiu za pomocą Stanisława Tyma powiedział, możemy przerobić na dzisiejsze czasy:
Dziennikarz: Wicepremier Gosiewski będzie żądał czegoś więcej niż dworzec we Włoszczowej. Czy zapłacimy za jego kolejny pomysł?
J.Kaczyński: Zapłacimy ! Zapłacimy !!! Dworzec we Włoszczowie zrobiła na zlecenie zagraniczna firma i
zapłacimy. Rachunki mam z PKP na dwieście osiemdziesiąt tysięcy -
zapłacimy. I nie sprzedamy dworca żadnemu inwestorowi nawet Narodowemu za
milion !!!
Dziennikarz: To znaczy - nie chcemy oszczędzać ?!
J.Kaczyński: Powiedz mi po co jest ten wicepremier ?
Dziennikarz: Właśnie, po co ?
J.Kaczyński: Otóż to ! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten wicepremier ? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest wicepremier na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym wicepremierem ? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest wicepremier społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który się wypali do jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
Dziennikarz: Dymisja?
J.Kaczyński:Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych
inwestycjach.



