W 2003 roku byłem na studiach WSZiF we Wrocławiu. Nie miałem grosza przy duszy. Nawet fajek nie miałem za co kupować. Przypomniało mi się jednak, że mam coś takiego jak książka Rogera Penrosa "Nowy Umysł Cesarza", a w niej wiele rozmaitości matematycznych.
Zerknąłem do niej, a tam... hop siup (magiczne) płytki Penrosa i wiele innych ciekawych figur geometrycznych które układają się w ciekawe, przeważnie regularne wzory.
Penrose większości tych wzorów nie zastrzegł, więc można je było wykorzystywać. Kostki Penrosa to śmietanka nad śmietankami. Trzeba szachisty, któremu by trzeba było zapłacić z 10000 pln żeby je ułożył, a są to dwa różne zestawy po dwa czteroboki, które w przestrzeni dwuwymiarowej przylegając do siebie tworzą układ nieregularny. Nie wiem czy wiecie o co chodzi. Plaster miodu składa się z sześcianów i tworzy układ regularny a te płytki nie. Układają się tak, że nie ma drugiego takiego fragmentu tej przestrzeni, który byłby ich idealną kopią.
Postanowiłem to sprzedać. Sprzedałem to gościowi z Kalisza, który produkuje kostkę brukową (razem z kilkoma innymi kostkami brukowymi). Umówiłem się z nim na stacji PKP, przyjechał Mitsubishi Pajero, potem przyjechał jego ojciec i kupili to ode mnie. Zgadnijcie ile wynegocjowałem.
Gość tego pewnie nie wykorzystał, a szkoda, bo przedsięwizięcie jest wielkie i można to zaproponować jakiemuś bogatemu potentatowi, który przed swoją chałupą chciałby mieć coś, czego nikt na świecie nie ma.



