To też swego rodzaju pomysł na biznes ale interesuje mnie jednak w pierwszej kolejności jego strona prawna, a w zasadzie bezprawna. Otóż Dysponując samochodem osobowym, moim prywatnym mógłbym podwozic ludzi z akademików na dworzec PKS za określoną (komfortową dla klienta) kwotę. /taniej niz taxi, i to dużo/. Jednak aspekt przychodów/klientów/kosztów pozostawmy nietknięty, bo to nie ten dział o ile dobrze rozumuje.
W ten sposób psuje niejako rynek taxówkarzom - tracą klientów /chociaż prawde powiedziawszy niewielu - jakieś 20% z tego co ja bym przewiózł wziełoby taxe/. Ja przewoże ludzi za pieniądze, nie płace od tego podatku - działam w szarej strefie. Zakładam że w ciągu 5 tyg kursów byłoby ok 300. Oczywistą rzeczą jest że wkońcu taxówkarze stacjonujący przy dworcu zaczną coś podejrzewać jak zobaczą mój charakterystyczny wóż np 40 razy dziennie /od 9:00-18:00 - w piątek przed świętami/ a z niego za każdym razem wysiądzie ktoś z walizką, bagażem itd.. Zawsze moge powiedzieć że to moi znajomi i nie biore od nich kasy :-) Chyba że powie że zapłaci po wykonaniu usługi czyli jak dotrzemy na PKS, to już wogóle
2. Co jeśli taki student gdzieś doniesie o tym co robie /niby dlaczego miałby tak robic/. to moge iść do wiezienia czy coś?
Ps. Narazie nie mam samochodu, model czysto teoretyczny, tu rozpatrzmy tylko aspekt bezprawny przedsięwzięcia ;PP Poza oczywiście takim że moge po gębie dostać jak sie kto wkurzy :-)
Na pomysł taki wpadłem jak jedyne Student Taxi działające u nas w akademiku sie rozpadło /koleś skończył uczelnie czy coś, ale nic poważnego/. Dziekuje za odpowiedzi.
Pozdrawiam gorąco w te Święta BN ;-))i wszystkiego dobrego w Nowym Roczku



