To zupełnie luźna koncepcja i nie nazywam jej pomysłem na biznes, gdyż byłoby to określeniem na wyrost. Ze względu na sezonowość przedsięwzięcia, może być dodatkiem do prowadzonej działalności, łączącego w sobie coś raczej niespotykanego i wymagającego stosunkowo niewielkich nakładów.
Zbliża się okres grillowania, któremu towarzyszyć będzie wzmożony popyt na wszelkiego rodzaju artykuły związane z grillowaniem właśnie, a więc: grille, podpałki suche i w płynie, węgiel drzewny, brykiet drzewny oraz inne akcesoria.
Funkcjonowanie pomysłu ma w założeniu bazować na reklamie. Reklama umieszczona na pojeździe, najlepiej metodą solwentową, musi swą wymową wskazywać na nowatorstwo usługi. Myślę, że do tej działalności wystarczy poczciwy Transporter T4, lub jakiś podobny.
Oferta to wszystko co związane z grillowaniem, usługa zaś, to dostarczenie tego wszystkiego potrzebującym. Wypada więc mieć w aucie choćby najtańsze grille, do kupienia w marketach za 10 złotych, parę rodzajów węgla drzewnego (cena w markecie 3,99 zł. za 2 kg), jakieś podpałki itp. Słowem uzasadnienia: Kiedy prowadziłem osiedlowy sklep, w którym sprzedawałem także węgiel drzewny, to wiele razy zdarzało się, że np. sąsiedzie kończyli grillowanie, bo zabrakło tegoż węgla u mnie. Do marketu, czy na stacje paliw nie chciało się jechać, bądź nie było się w stanie jechać ;)
Nierzadko pomysł na wspólnego grilla rodzi się spontanicznie, niekiedy w zupełnie nieprzewidzianych miejscach, co daje pole dla popisu usługodawcy. Zdarza się też często, że na zaplanowanym grillu, pojawi się więcej biesiadników. Można połączyć usługę dowozu art. grillowych z jego kompleksowym zorganizowaniem. Nie zaszkodzi mieć też pod ręką parę kilo kiełbachy, gdyż tej lubi braknąć w najmniej spodziewanym momencie. Reasumując, tak jak wspominałem na wstępie, to tylko luźna koncepcja, być może w ogóle niedorzeczna, ale przecież...



