No wiec tak, przed chwila przyszedl mi do glowy ciekawy pomysl, mozliwy do zrealizowania przy niewielkich nakladach, i mysle ze cos takiego ma prawo sie udac.
Aktualnie odbywam staz(za byle jakie pieniadze, ale lepsze to niz siedziec na tylku i czekac na zbawienie), wydaje ksiazeczki zdrowia (dla wielu z was to juz historia, ale opolskie "kocha tradycje"). W ciagu dnia przychodzi do mnie kilkadziesiat osob, i 3/4 z nich to starsze osoby z okolicznych wiosek. Koszt przejazdu autobusem w ta i spowrotem dla takiej osoby to 7-10zł. Zakladajac ze ksiazeczke zdrowia osoba starsza wyrabia co ~3miesiace, i jest takich osob kilkadziesiat dziennie, to ile osob przyjerzdza by zaplacic podatki, kupic leki, zalatwic inne sprawy w urzedach ? z pewnoscia sporo. Czy starsza schorowana osoba, wolala by zaplacic kwote porownywalna do tej, jaka zaplacila by za autobus, i miec "problemy" z glowy przy mojej pomocy, czy tez mimo wszystko fatygowala by sie, nic nie zyskujac ? No i tu jest jedyny problem, metalnosc starszych osob, sadze jednak ze gdyby kilka z nich odwazylo sie sprobowac, po jakims czasie wielu by sie przelamalo. Jako reklama wystarczylo by kilka karteczek przy wiejskich sklepach.
W sumie wiele do stracenia nie mam :) Prosze o konstruktywne opinie na temat mojego pomyslu.



