Hej.
Ostatnio w pracy przez ten cały kryzys poszły zwolnienia i ja poleciałam też...
-życie,chyba już się znudziłam szefuńciowi ale za to dał mi taka odprawę,hehe większa niż ta cała odprawa posłów greckich czy coś takiego :D
Mam teraz taka sytuacje że mam nagrana następną prace jako sekretarka w innej firmie tyle tylko że za 3 miesiące bo musieli dać wypowiedzenie tej babie co ja za nią wejdę.
Mniejsza z tym,fakty są takie że ja mam teraz 3 miesiące luzu,no ale ze leniwa nie jestem a i zbieram na kilka rzeczy,to przydałoby się zarobić trochę grosza.
I tak ostatnio przy piwie w pubie koleżanka zaproponowała abym z nią pojechała do jej wuja i tam ponoć są lasy bogate nawet w jagody,na początku ja zjadłam śmiechem ale później w sumie jak powiedziała ile można na tym zarobić to już mi do śmiechu nie było.
Wiec w sumie można zarobić dużo kasy.
Koleżanka powiedziała ze ona zarabia nie raz tak dziennie po 300-400zł dziennie,ja to może tyle bym nie zarabiała bo nie mam wprawy w zbieraniu ale myślę ze te 15-25 litrów/kg uzbieram dziennie i tez ładnie na tym wyjde.
Problemem ponoć tylko jest to ze nie ma komu sprzedawać tych jagód albo my nie wiemy komu.
Dlatego chciałam was poprosić o pomoc i podanie jakiś wskazówek,rad.
Gdzie można te jagody sprzedawać?
Kto mógłby być potencjalnym odbiorca? No i napiszcie jakie ceny mogą być w tym roku?
Chodzi mi bardziej o taka sprzedaż hurtowa bo jak każda z nas nazbiera po 20kg dziennie a będą 4 osoby to zobaczcie ile tych jagód będzie razem prawie 100kg dziennie.
wiec nie ma co liczyć na sprzedaż ludziom po domach...





