Witam!
W skrocie sprawa wyglada tak: Zostalem potracony na chodniku przez samochod
ktory zbiegl z miejsca wypadku. Mam swiadkow i prawomocny wyrok skazujacy
kierowce. Z uszczerbkow na zdrowiu jedynie mam udokumentowane zwichniecie reki
(reka w szynie przez okolo 3 tygodnie). Za adwokata zaplacilem 1500 zl.. w
sprawie wygralem 900 zl teraz domagam sie od ubezpieczyciela (PZU) sprawcy (z
OC) zadoscuczynienia... zaproponowali mi 1000 zl... jak sadzicie czy warto
zakladac sprawe cywilna i domagac sie wiecej czy pozostac przy opcji 1000 zl ?
z gory dzieki za odpowiedz
pozdrawiam



