witam,
chciałbym pogadać o pracy na Politechnice (Kraków) na stanowisku asystent.
Napisze o mojej sytuacji: pracuję tu 2 lata (pełny etat). Prowadzę zajęcia, pomagam przy projektach. Zarabiam 1450 zł na rękę + dwa razy w roku jakieś "bonusy" rzędu kilku tysięcy zł z owych projektów. Mam sporo czasu wolnego, praca nie jest wymagająca.
Co sądzicie w ogóle o takich instytucjach, czy warto tam siedzieć dalej (robić dr itp.) ? Czy nie bedę za 10 lat pluł sobie w brodę, że nie zrobiłem jakiegoś własnego biznesu i ciągle jestem zależny od "profesorów", a klimat polskich uczelni wyższych jest znany: konkurencja, kolesiostwo i bieganie i lizanie profesorom butów.
Może ktoś z Was pracuje lub zna kogos, kto pracuje na uczelni kilka, kilkanascie lat i może coś opowiedzieć.
Może warto robić coś swojego ? Może praca w takim miejscu jest zbytnim pójściem na łatwiznę ? Przecież każdy wie, że nie ma tutaj Nauki, tylko projekty i dodacje, a owa nauka jest odgrzewaniem tego, co już dawno na świecie zrobiono.
I co mi da zrobienie dr ? Myślę, że niewiele...


