Witam.
Otóż ukończyłem studia w kierunku hotelarstwo i turystyka i żałuję...
pieniądze które wydałem na czesne mogłem spożytkować w inny sposób, tym bardziej,że w tym zawodzie najbardziej nie liczy się wykształcenie a doświadczenie.
To jest po prostu poniżanie: praca w recepcji 5* - 1800netto ( znajomość języków i nie mówię tu o ang. bo to podstawowy język w tej branży+ doświadczenie...) Czy człowiek po studiach, aby zarabiać godziwie na życie, musi zaczynać od 1300 i pracować na um. zlecenie?
Rozumiem, że są zawody i osoby, które preferują tego typu umowy, ale nie na pracy stanowiskowej, gdzie wymagana jest dyspozycyjność w miejscu pracy!
Pracodawcy bez skrupułów wykorzystują ( celowo stworzoną) lukę w prawie.
Taka w Polsce polityka! Jak ma się gospodarka rozwijać jak do budżetu nie wplywaja składki z tych umów( np. Zus).
Myslałem już o przekwalifikowaniu, ale tym czasem szukam jeszcze pomysłu w zawodzie.
Proszę o pomoc.



