Witam Serdecznie,
Chcialem nawiązać do tematu "sam nie wiem co robic- chyba mam depresje.
W skrocie, chlopak dostal prace w polsce za 1800 zl. Nie jest zadowolony z wynagrodzenia
Komentarz AR
"dobre wynagrodzenie,
dobre warunki pracy,
służbowy samochód,
telefon bez limitu.
Dzieciak który dostał to wszystko i nie potrafi tego docenić!
Zazdrość, zawiść i liczenie cudzych pieniędzy - boli Cię to że zarabiasz na kogoś - masakra!!! "
Teraz prosze o spojrzenie na moją sytuacje.
Pracuje w Belgii przez posrednika polskiego, ktory zarabia na mnie pieniadze. Polak ten zalatwil mi tą prace.
Firma w ktorej pracuje jest belgijska prywatna i od tej firmy mam mieszkanie za ktore nie musze placic.
Rok czasu siedze i pracuje na kontrakcie polskim ktory zaklada wynagrodzenie 6 euro na godzine. Co daje nieco ponad 1000 euro miesiecznie do reki. Z tego odchodzi tylko okolo 100 euro na jedzenie.
Jest sytuacja taka, ze pracuje z szescioma polakami. W firmie ponadto są francuzi ktorzy zarabiają na reke 2000 euro.
Z polakow jestem najlepszy znam jezyk inni nie znają. Wielokrotnie bylem chwalony przez szefa belgijskiego, ze najlepiej pracuje, nie tylko z polakow ale i z francuzow.
Belgowi to na reke, ze pracuje przez posrednictwo polaka poniewaz mniej go kosztuje.
Przez polaka wogole nie jestem doceniany, kilka razy inni polacy dostawali premie podczas gdy ja nie dostalem. Jestem normalnie pier**ny w d*pe. Nie chcialem podpisac kontraktu i wowczas laskawie dal mi 100 euro ale wymusil na mnie umowe slowna, ze podpisze kolejny kontrakt na rok. Ale moge zlamac tą umowe gdyz 100 euro mialo byc przyznawane miesiecznie i ostatnio nie dal tego 100 euro.
Teraz kontrakt mi sie konczy i zastanawiam sie czy nie pojsc do belga i powiedziec, ze nie bede przedluzal z polakiem kontraktu bo nie chce dla niego pracowac - jade do polski chyba ze on chce ze mna bezposrednio kontrakt podpisac.
W jaki sposob to rozwiazac.
Serdecznie prosze o rady.



