Problem wygląda następująco:
samemu trudno jest prowadzić usługi ogrodnicze. Dlatego zdecydowałem się na "cichego" wspólnika. Byłby to człowiek pracujący u mnie na umowie. Jednak umowa jest taka między nami, że zyskami dzielimy się po połowie. Jak to zrobić, żeby wszystko w świetle prawa było na tip-top? W umowie nie mogę wpisać konkretnej kwoty z racji tego, że sami nie wiemy jakie będą realne dochody. Na spółkę tez się nie decydujemy.
Jak to rozwiązać? Chodzi o to, by on miał pewność, ze dochody firmy pójdą pół na pół.
Pozdrawiam!



