Witam,
kilka tygodni temu wykonałem usługę dla prywatnego klienta. Bez umowy, bez niczego. Robota zrobiona, pieniądze wzięte, ale:
okazało się, że mieszanka trawy, którą wsiałem była zła i wyrosła w trawniku masa chwastów. Dzwoniła do mnie żona klienta, która poprosiła, abym przyjechał obejżec ogród. Zgodziłem się, powiedziałem, ze nie ma problemu, przyjadę za 2-3 dni i ona na to przystała. W tej chwili zadzwonił do mnie jej mąż i powiedział, ze jak do jutra do 16-tej nie przyjadę tego poprawic to on mnie znajdzie i zapłacę mu nie tylko za to co od niego wziąłem za usługę, ale też za zniszczenie ogrodu. Oczywiście zaczął "wymachiwac" kurwami i krzyczec, więc gdrzecznie powiedziałem, że jak się uspokoi i będzie chciał ze mną spokojnie porozwawiac, to zeby zadzwonił i rozłączyłem rozmowę. Co w tej sytuacji zrobic?
Fakt- moze się okazac , ze trawa była kiepska (na co niekoniecznie mam wpływ), ale teraz jadąc na reklamację narazam się jeszcze na to, ze dostanę potocznie mówiąc w pysk.
Czekam na jakąś radę, bo powiem szczerze, że jestem w kropce.



