Witam, skoro ja się udzielam na forum, pomyślałem, że ktoś i mi odpowie na kilka pytań.
Chciałbym także aby temat był dostępny dla innych zainteresowanych, dlatego nie ograniczam się do googli.
Moi znajomi wpadli ostatnio na pomysł otworzenia szkoły korepetycji. Szkół językowych jest bardzo wiele w mieście, ale przygotowujących np. do matury czy udzielających lekcji od tak, uzupełniających nie ma zbyt wiele, a może inaczej, rynek nie jest jeszcze nimi nasycony. To moje zdanie w sumie, bo pomysł wydaje się realny, biorąc pod uwagę m.in nową maturę czy walkę o egzaminy na studia.
Polski, matematyka, fizyka, chemia, kursy komputerowe (niekoniecznie certyfikowane ale czemu nie w przyszłości), szkolenia w ramach działalności czy nawet spotkania organizowane dla potrzeb firm lub osób prywatnych (w tym przypadku organizowane przez "szkołę"). Główna uwaga skupiła by się jednak na młodzieży. Z tego co już się dowiedzieli, UE czy PUP chętnie patrzą na takie projekty. Ja wiem tylko tyle, że dofinansowanie na działalność bodajże naukową czy szkolną może wynieść nawet 60,000 zł. Ale nie o pieniądze się rozchodzi co o same uprawnienia do prowadzenia takiego miejsca.
Osobiście pomyślałem o studentach dorabiających sobie na korepetycjach oraz nauczycielach którzy jak wiemy, nie pobierają opłat za nadgodziny zwykle dlatego niechętnie zostają po zajęciach. Studenci zatrudnienia na umowę zlecenie. I tu pytanie: czy muszą mieć ukończone kursy pedagogiczne aby prowadzić takie zajęcia? Nazwijmy to prościej, legalne korepetycje organizowane w grupach powiedzmy 6-8 osób max.
Jeśli spjrzeć na to pod kątem finansów, na upartego otworzyć to można bez dotacji: lokal przystosowany i wyposażony pod kątem zajęć dydaktycznych, przedstawicielstwo firm dostarczających książki, mała księgarnia (nikt nie mówi że zajęcia językowe nie będą się odbywały także), ewentualne komputery + oprogramowanie. Czy taka placówka musi posiadać jakieś uprawnienia? Nie jest to na dobrą sprawę szkoła, szkółka ani nic w tym stylu. Równie dobrze tak jak jeszcze dziś zdarza mi się udzielać korepetycji prywatnie, będzie to odbywało się w tej "szkole" tylko po rozliczeniu z fiskusem.
Nie powiem, pomysł zainteresował mnie. Nie wnikajmy może w jego opłacalność, wiadomo, duże szkoły mają większe przebicie, ale są to głównie szkoły językowe. Nie chodzi też o naciąganie rodziców, bo widząc dzisiejsze ceny np. kursów językowych, wszystko tanieje a liczba godzin nadal pozostaje spora.
Może ktoś coś wie na ten temat, może ktoś wie coś o dotacjach na takie miejsca, no i sprawa zatrudnienia studentów.
Pozdrawiam





