Co sądzicie o przemianie Kaczyńskiego jaka miała się dokonać (lub dokonała się) po katastrofie w Smoleńsku?
W czasie kampanii słyszeliśmy hasła Koniec wojny polsko-polskiej, a także Orędzie do Przyjaciół Rosjan.
Przyznam, że dosyć mocno w to uwierzyłem. Kaczyński zaczął mi się podobać, ale głosowałem na Komorowskiego, bo jednak Jarka nie byłem pewny (chciałem odczekać te kilka miesięcy i niewykluczone, że wtedy bym głosował na PiS w samorządowych). Lubię też Poncyliusza, cieszyłem się, że widzę go coraz więcej w tv.
Niestety... skończyła się kampania i PiS rozpętał wojnę większą niż była przed Smoleńskiem. Szkoda, bo liczyłem, że coś się zmieni... Ale niestety. Po kampanii Rosjanie nagle okazali się źli, Ci co nie głosowali na Kaczyńskiego nie są patriotami, a PiS skłóca rodziny smoleńskie i społeczeństwo w sprawie krzyża. Żal. Po tych numerach prędzej się potnę niż kiedykolwiek zagłosuję na PiS. Stracili mój głos na zawsze. A byli blisko.





