Witam. Proszę o pilną poradę.
30 grudnia zostałam zwolniona z pracy, przysługuje mi jednak miesięczne wypowiedzenie, toteż mam zostać w firmie do 31go stycznia. Manager naliczył mi kilkanaście dni urlopu, które pozostały mi do wykorzystania za zeszły rok (7), za styczeń (2,5) oraz należą mi się jeszcze dwa dni urlopu płatnego z tytułu poszukiwania pracy - łącznie 12 dni.
Firma jest w ciężkiej sytuacji, nie dostałam jeszcze wynagrodzenia za grudzień, a za listopad firma winna mi jest jeszcze 25% pensji. Menażer stwierdził że mam pójść w przyszłym tygodniu na urlop i wykorzystać jak najwięcej czasu - ponieważ nie chce mi zapłacić za niewykorzystane dni wolne. Powiedział, że nie mogę wziąć urlopu w ostatnim tygodniu miesiąca, ponieważ nasi klienci są teraz na urlopie a pod koniec miesiąca wracają i mam być do ich dyspozycji.
Proszę o pomoc. Czy mój pracodawca może tak ze mną postąpić i zlecić mi przymusowy urlop w wybranym przez siebie terminie i to na dodatek na moim okresie wypowiedzenia?
Czy są jakieś regulacje prawne, którymi mogłabym się obronić przed tą sytuacją?
Wolałabym w ogóle nie iść n urlop. Po pierwsze dlatego że i tak mam bardzo dużo pracy i nie wiem czy w ogóle zdążę wszystko skończyć do końca miesiąca. Po drugie dlatego że mam bardzo ciężką sytuację finansową i wolałabym dostać pieniądze za nie wykorzystany urlop - nawet jeśli firma miałaby mi je wypłacać w ratach co miesiąc.
Proszę, pomóżcie, poradźcie coś.
Z góry dziękuję!
Marta.



