Z GPW nie mam w ogóle doświadczenia, na razie tylko czytam i czytam i tak mnie natchnęło...
Geniusze giełdy i inwestorzy długoterminowi vide Warren Buffet inwestuja w okreslone spolki (wczesniej je badaja).
I nurtuje mnie jedna kwestia dot. obecnego dolku na gieldzie - przegladam notowania i praktycznie kazda spolka spada... Jaki jest sens grania na gieldzie, skoro nawet wyselekcjonowane "pewne" spolki leca w dol, bo akurat jest bessa?
Co z doswiadczeniem? Jak ktos jest uber-super-inwestorem to skosi go tak samo jak wszystkich innych (wystarczy poczytac artykuly o najgobatszych Polakach, ktorzy na obecnej malej bessie potracili miliony).
Jak to rozumiec? Czytam nt. gieldy i juz zaczynalem wierzyc, ze to NIE czarna magia i ze mozna naprawde na tym zarabiac majac potezna wiedze a patrze np. teraz na GPW i WIG20 i znow wydaje mi sie, ze to jednak czysta loteria i kwestia szczescia...
Dzieki za rozwianie watpliwosci. Wiem, ze pytanie wydaje sie/jest naiwne, ale prosze o powazne potraktowanie sprawy :)
Pozdrawiam!




