Witam,
Podpatrzyłem za granicą na jakiej zasadzie działa pewny park rozrywki, nietypowy park, którego raczej w Polsce nie zobaczycie, i pomyślałem sobie, że ten pomysł mógłby wypalić również w Polsce.
Kilka słów o tym parku.
Ogólnie cały interes jest położony na około 2hektarach pola, ładna i równo przystrzyżona trawa nadaje estetyczności. Przy wejściu stoi parterowy, drewniany domek, w którym mieści się kasa, sklepik, oraz kawiarnia (oczywiście zaplecze też). Istotą tego jest co znajduje się na zewnątrz:
Do zapłacie dziecko(dzieci) oraz rodzice mają do dyspozycji ogromny plac zabaw, trampoliny, piaskownice, słomiane bloki, po którym można skakać, biegać, zjeżdżać na ślizgawkach, gokarty rowerowe oraz finalnie dwie najlepsze rzeczy: labirynt w kukurydzy, który dzięki systemowi GPS może przybrać jakiś kształt, oraz taką ciuchcię, czyli wagoniki podpięte do quada, który wozi dzieci (i rodziców jeśli chcą) po zakamarkach, różnych wybojach itp. Dodatkowo dookoła są średniej wielkości pola np. z truskawkami, malinami gdzie dzieci z rodzicami mogli by sobie samemu uzbierać owoców, a potem np. na kocyku wszamać ;) dodatkowo dzieciaki mogłyby popatrzeć na wiejski inwentarz tj, krówki, świnki kozy itp.
Zdaję sobie sprawę z tego, że mentalność polskiego społeczeństwa jest zupełnie inna niż tego na zachodzie (ten park widziałem w Szkocji, k.Edynburga), jednak oferta tego parku byłaby skierowana głównie do najmłodszych (2-10) oczywiście możliwe jest zorganizowanie atrakcji dla starszych, jednak nie ma co liczyć na więcej niż 15lat. Wydaje mi sie, że projekt ma szansę przejść patrząc na współczesne dzieci, które żyją w wielkich miastach spotkanie krówką i pobieganie po sianie, czy labiryncie w kukurydzy może być wielką przygodą. Rodzice nie muszą się przejmować pociechami, zajęliby się tym odpowiedni ludzie, oni w tym czasie mogliby skorzystać z kawiarni, zjeść ciastko, napić się kawy czyli zostawić pieniądze w kasie.
Przede wszystkim, nie jest to małe przedsięwzięcie, a koszt kupna ziemi, budowy oraz wyposażenia potem wszystkiego jest liczony w milionach zł, późniejsze zatrudnienie ludzi to kolejne wydatki. Jednak można tak z grubsza przekalkulować.
Wstęp dla 4 osobowej rodziny na plac to 20zł, od godziny 11 do np. 18 może przyjść średnio 200 takich rodzin (w weekendy ceny mogą być trochę większe, wtedy ruch jest też wiekszy), więc 20*200 daje nam 4000zł, jakie średnio moglibyśmy zarabiać na samym wstępie. Dodatkowo na kawiarni około 600-700zł więc, dzień moglibyśmy zamknąć średnio z 5000zł zyskiem, po odliczeniu 5 ludzi mamy 4500zł na czysto (- zusy, srusy itp).
Park rozrywki jest uwarunkowany od pogody, ponieważ znajduje się to na otwartej przestrzeni, dlatego jednego dnia może być utarg 2000zł a jednego 10000zł. Wszystko jest uzależnione. Ponieważ klimat mamy jaki mamy, moglibyśmy liczyć, że plac działałby od początku kwietnia do praktycznie końca września (chyba, że pogoda taka jak teraz) czyli 6 miesięcy. To ok. 180 dni, minus przyjmijmy 20-25 dni, kiedy plac byłby zamknięty, lub miał mały utarg (1000zł) Więc w ciągu tych 6 miesięcy (ok. 150-160 dni pracy) można mieć zysk nawet 800-850 tysięcy złoty. Oczywiście po odjęciu pewnych kkosztów utrzymania, pracy ludzi trzecich troche nam odejdzie jednak w pół roku można zarobić 700 000 zł na czysto!
Co o tym sądzicie? Czy mentalność polaków nie jest zbyt oporna do takiej inwestycji? Liczny podane powyżej są podane tylko dla porównania, jednak wcale nie muszą odbiegać od rzeczywistosci.
Pozdrawiam



