Witam.
Mam 15 lat, nie widzę perspektyw , itp. W końcu piętnastka i kij, trzeba coś w życiu robić. I tu się pojawia mój problem, dziadek ma gospodarkę, oczywiście mała, nie do rozwinięcia ze zwykłej hodowli. I ja na tej gospodarce staram się pomagać, ale trzeba tak to rozwinąć. I tu pozostaje pytanie jeżeli bym przejął gospodarkę jak ją rozwinąć. Skończył bym technikum i zajął bym się z bratem niewielkim zakładem. Ale prócz tego co z gospodarką, trochę szkoda by upadła. Myślę może warto skończyć jakieś studia rolnicze, ok. Czyli krok nr. 2 jaka branża produkcji. Zagłębiłem się trochę w roślinach, znalazłem topinambur. Ok, na bulwy całkiem dobry interes, maszyny mniej więcej są czemu nie. Załóżmy że bym posadził tej rośliny 5-6ha na rok. Przy czym wydzierżawił ok 20ha, wiadomo płodozmian rzecz święta. W pierwszym roku kupił bym maszynki, w następnych latach wybudował domek i postawił ze dwie stodoły. Później zainwestował znalezione tu szynszyle, znowu postawił barak i zainwestował. Trochę bym przeczekał nim się zwróci interes. Załóżmy że będę żyć z zakładu prowadzonego z bratem, a z rolnictwa inwestował w gospodarkę. I tak się zastanawiam czy ktoś z państwa miał podobną sytuacje? Opłaca się to zakładając średni plon bulw z ha 30ton w cenie 1zł za kg? Wiem że to na razie marzenia. Wygodnych samochodów nie potrzebuje.




