Sklep na wsi to poroniony pomysł, będziesz musiał dawać na zeszyt, to jest nie uniknione, sąsiedzi do ciebie nie przyjdą z zawiści , z początku mozesz mieć dużo ludzi jak będziesz im dawał promocję , jak sie skończą to klienci zmienią sklep, na inny , jak za duzo nabiora na zeszyt to będą cie unikać lub będą chodzić do innego sklepu. Jestem przewrażliwiony sklepem z doświadczenia po powrocie z USA byłem pełen optymizmu, założyłem 2 sklepy jeden na wsi drugi w mieście na osiedlu , po pewnym czasie sklep zmieniłem na Pub, ale i on niewypalił bo był koło domu, zazdrość, a ceny miałem ok i wszystko było ładnie zrobone, ale ludzie mnie unikali, nie dali zarobić. A w sklepie na wiosce jak nie dopilnujesz osobiście to bedziesz miał ciągle manko, a wnocy non stop włamania, same problemy hurtownie towar ci przywiozą owszem ale musisz zamowić dużo , i zaplacisz zawsze troszkę drożej jak byś sam pojechał po towar, pamiętaj tak jak ktoś już pisał na piwo musisz mieć koncesję a stoliczek koło sklepu to ryzyko , bo tam zawsze będziesz miał jakieś patrole policji , a konkurencja ci to załatwi , że dzieciakom piwko serwujesz niby dla ojca. Na ogródek wiedeński nie będzie cię stać bo na wsi to nieopłacalne.
Reasumując obecnie całkowicie przebranżowiłem się założyłem inny biznes nie koło domu, ludzie zaczynają mi się kłaniać spowrotem, nie chwalę się tym co mama bo to działa jak płachta na byka.





