witam,
mój znajomy handluje od jakiegoś czasu na allegro. w większości wystawiał rzeczy, które nabył wcześniej i nie były mu potrzebne więc z tym nie ma problemu. Jak wygląda sprawa z rzeczami, które odebrał nazwijmy to w rozliczeniu, naprawił i sprzedał (np wymiana częsci w komputerze)??? nie posiadał ich pół roku więc teoretycznie powinien zapłacić podatek? sprzedawał także - raczej sporadycznie nowy sprzęt, który ściągnął z UK. Niestety w US nie ma tłumaczenia... jak go "dojdą" urzędnicy z US (czego mu nie życzę) to będzie kłopot. jakiego rzędu kwoty kar wchodzą w grę? czy ktoś zna takie przypadki z życia? szczególnie, że przeczytałem na necie o planowanych kontrolach osób, które handlują w sieci...
Poza tym nie oszukujmy się - nie założył DG bo przy jego skromnych dodatkowych dochodach przez większą cześć roku zysk ledwo by starczył na składkę zdrowotną, nie mówiąc już o podatku a gdzie jeszcze mini biuro rachunkowe, które rozliczyło by te kilka faktur.
pozdrawiam i czekam na info



