Witam
Jakis czas temu wpadlem na pewien pomysl i chcialbym uruchomic mala produkcje spozywcza, niestety nie poradze sobie z tzw. oplatami polkowymi, przynajmniej na poczatku, a wiec mam pytanie czy wlasciciele sklepow osiedlowych zaopatruja sie bezposrednio u producenta? Skoro producentow "polkowe" kosztuje az takie pieniadze to powinno im zalezec zeby sprzedac komus kto nie bedzie od nich tej oplaty pobieral, a z drugiej strony skoro super i hipermarkety wypieraja z rynku male sklepiki to tym wlascicielom (tych malych sklepow) tez powinno zalezec na wspolpracy z producentami. Jak to wyglada w praktyce? Jest tu jakis wlasciciel sklepu spozywczego?
Nawiązując do tego tekstu:
Konsumenci za wzrost cen żywności winią rolników. Rolnicy winią zaś sklepy i pośredników. Dlaczego? Oni oddają do skupu swoją krwawicę za grosze. W sklepach zaś jest taka cena, że proszę siadać. - Ser żółty w mleczarni kosztuje 10 zł, a w sklepie 25 zł za kilogram. Rolnik za litr mleka dostaje 90 gr, a sklep sprzedaje je trzykrotnie drożej. Zboże mamy bardzo tanie, a chleb jest drogi - twierdzą rolnicy.
Mowa tu oczywiscie o super i hipermarketach.
Niestety nie moge dodac linka do calosci tekstu ze wzgledu na regulamin. Podaje tytul jakby ktos byl zainteresowany caloscią:
Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy. wyborcza kropka biz
Z tego wynika ze producenci (jesli faktycznie nie sprzedaja malym podmiotom) sami są sobie winni albo to jakas sciema.
Wypowie sie ktos?



