Nie chodzi o to, że Twój system będzie gorszy od oficjalnego... bo u nas w kraju chyba mało co może być gorsze niż państwowe.. tylko o to że nie każdy był w Stanach i nie do każdego przemawiają określone metody wychowawcze. Tu może być problem - właśnie z dotarciem do ludzi, z przekonaniem ich że coś jest przyszłościowe i warto złamać dotychczasowe trendy. Wiadomo, jeszcze wiele lat minie zanim Polacy się przekonają że coś typu "bezstresowe wychowanie" czy cokolwiek innego nie zawsze prowadzi do patologii. No ale mówimy tutaj o małych dzieciach, które muszą poznać podstawy, przynajmniej swobodnie liczyć w zakresie 20-stu.. a potem niech sobie używają kalkulatorów - ale to w szkole, nie w przedszkolu..
Przykładowo w Norwegii "prywatne przedszkola" są bardzo popularne, prowadzone są przez ludzi bez przygotowania i działają trochę jak te "przechowalnie" w Austrii o których mówił kolega - ale to jest świadomy wybór rodziców i nikt tam nie nazywa ich przedszkolami, ale dzieci po pewnym czasie zawsze trafiają do państwowych placówek. Nie wiem czy nie jest za wcześnie na takie działania w Polsce.. tak jak mówię, mimo że 5 lat miałem styczność z dwoma takimi "przedszkolami" i nie mam zastrzeżeń co do metod wychowawczych, to nie wiem czy bym posłał tam swoje dziecko, bo nie ma się co oszukiwać - 6-7 latki radzą sobie doskonale, z każdym można się praktycznie dogadać po angielsku, same robią zakupy itp. ale nie mają wpojonych podstawowych zasad funkcjonowania w społeczeństwie i ciężko takie dzieci "okiełznać" że tak się wyrażę.. oczywiście nie zawsze tak jest, ale ja mam takie doświadczenia.
PZDR.




